reklama

kuchnia Malucha

nineczka, po prostu biorę jajka ( zależy ile tych kluch chcesz, ja zawsze biorę dużo, żeby mieć super kluskowaty rosół;-)), wbijam do miseczki, rozbełtuję widelcem i dosypuję trochę mąki ziemniaczanej żeby trochę sie zagęściło i razem bełtam widelcem, a później wlewam do gotującego się rosołku (tak przez widelec, żeby się nie zbiły w jedną kluchę, nie wiem czy zrozumiesz).I już.
Pola, no ja dzisiaj po raz pierwszy zrobiłam coś do jedzenia specjalnie dla Oliwki, co nie znaczy, że i my tego rosołku nie zjemy (ja taki uwielbiam).A tak to do tej pory tylko i wyłącznie słoiczki i słoczki.
 
reklama
a u mnie sukces hura seba zjadl normalnie obiad:tak:ziemniaczki buraczki i miesko:-)az bylam w szoku:szok:ale sie ciesze moze juz sie lepiej czuje i w koncu zacznie jesc:tak:
nineczko ja daje mu 2 razy dziennie kaszki ale jakos za wiele on tego sadelka nie ma(gdzie to wszystko sie chowa nie wiem)
cynamonko alez masz apetyt;-)
 
Inna - pomidora parzę, obieram ze skórki i odkrawam kawałeczki. Staram sie włożyc Kubie sama do buzi, bo jak mu dam to po sniadaniu musiałabym już go przebierać i myc podłogę w jadalnym.
 
Martyna no może nie chodziło mi o to że ty nie umiesz gotować tylko że jesteś pod tym względem raczej leniwa. no ale...jestem pełna uznania bo tymi kluskami lanymi to mnie zadziwiłaś:szok:, no dobra, przepraszam, nie będę już się nabijać:confused2::sorry:.
co do maciory to nie będę przepraszać, a jak przezywałaś Oliwkę???
a tak poza tym to Lilek jadł dziś placuchy ziemniaczane:-p. strasznie jej smakowały. już rzadko gotuję coś specjalnie dla niej, raczej zjada to co my.
 
U nas Mati też je to co my, zupki słoiczkowe je sporadycznie, kaszek w ogóle. Od momentu jak posmakował naszego jedzenia to tego dla dzieci nie bardzo chce jeść. Ja rzadko gotuję dla nas, bo nie mam na to czasu, a w porze obiadowej jestem w pracy. Dla małego gotuje babcia, tzn gotuje dla całej rodzinki a Mati się załapuje.
 
A ja do lanych klusek daje zwykła mąkę i odrobunkę soli:baffled:nasza Zuzia wcina wszystko, niektóre potrawy lubi bardziej niektóre mniej ale apetyt ma nie narzekam:tak::-) myslę że może nie uda sie jej potroic wagi urodzeniowej ale bedzie blisko, po wczorajszym noszeniu mojego diabła mam zakwasy w rękach:eek::eek::crazy:
 
Bara, ja to słyszałam jeszcze że można dodać do lanych klusek wodę.Albo mleko.O soli wiem, ale ja nie dodaję, dlatego, że ja najchętniej niczym bym nie przyprawiała większości potraw.
A moja Małpka już potroiła wagę urodzeniową :sorry:.No, ale Zuzia to całkiem sporo ważyła przy urodzeniu, więc...Współczuję, jak musisz ją na rękach nosić ;-)
 
Gratulujemy Mamom i Bobasom nowych doświadczeń kulinarnych :-D!
U nas w dalszym ciągu dziecko otwarte na nowości, chociaż kupiłam jej ostatnio danonki, to zjadła pół małego kubeczka z apetytem, a drugie pół wmuszone do połowy - więc dla mojej córki rarytas to nie jest :-D. Zobaczymy ze zwykłym jogurtem. A jaki twarożek byłby dobry, taki z kostki czy np grani albo wiejski, no i jak dużo na raz, bo taki kubeczek (180g chyba) to trochę za dużo jak na moje ;-) nawet jakby Martynka chciała.
 
no a my najprawdopodobniej bedziemy musieli pozegnac sie ze wszelkiego rodzaju produktami mlecznymi:-(pozostana tylko takie bez mleka krowiego:-(jezeli okaze sie ze one sebie szkodza a tak najprawdopodobniej jest:baffled:
 
reklama
Nigdy więcej obiadu u mojej baci, chyba,że gotowany przy mnie.Ja nie wiem co ona do tej fasoli dodała ale mały chory a i ja się niewyrażnie czuje.
Ja danonków nie daje bo przeczytałam, że taki mały kubeczek to zawiera tyle cukru co dwie łyżeczki:szok:No i że podając go i wit.D można ją niechcący przedwakować.Podawałam, małemu nawet smakowało ale po przeczytaniu tych rewelacjii przerzuciłam się na zwykłe jogurty i serki.Wielkosc też odpowiedniejsza:-pJutro dieta, marchwianka z ryżem, może też się załapie???A miałam ochote zrobiż kluski na parze.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry