My teraz nie mamy warzywniaka. Potem bedę miec taki mini, ale też nie za duży. Ja nie wierze w "ekologiczne" warzywka z własnego ogródka, niestety miałam znajomych którzy sprawdzali co mają w ziemi i wodzie w swoim ogródku. A to sasiad podlewa jakimś świństwem swoje plony, a to wylewa szambo a wy nawet o tym nie wiecie. i to wszystko radośnie spływa do Was

. Ale i tak lepsze to niż zaprawiane na skalę przemysłową.
Co do mleka i skazy, to dzieci w miescie częściej maja alergie, bo tam jest więcej zanieczyszczeń. Im bardziej "ucywilizowane" tereny tym wiecej tego. A mój mąż jako dziecko miał uczulenie na mieszanki dla niemowląt i od malutkiego był na butli zwykłego mleka

.
Jak się przeprowadzimy to najbardziej mi brak będzie owoców. W tym roku Janek z babcią chodził i podjadał, a to jezynek, a to malinek, a to sliwek, morelek, winogron, gruszek, agrestu. A teraz nie będzie, bo znim urosnie to wszystko. Moim marzeniem jest jabłonka zaszczepiona kilkoma odmianami. Widziałam kiedys taki cud, facet miał ogródek z karłowatymi drzewkami owocowymi i w tym jabłonke z 3 odmianami. Cudo.
A polecam ze sklepów z ekologiczna żywnoscią jajka dla dzieci. Mój mały dostawał takiego rozwolnienia po żółtku, ze ledwo nadążałam pupe wycierac. Przezuciłam się na przepiórcze, a w końcu ktoś mi podpowiedział żeby kupic ekologiczne, bo w zwykły bywa że dodawane sa do karmy dla kur środki barwiące by żółtka były bardziej żółte i na nie dzieci mogą miec uczulenie.