Może powinnyśmy uważać na cukier, ale powiem Wam, że jest jedno ciasto, które mogę teraz jeść i jeść. Jest bardzo proste, pewnie większość z Was zna przepis. Ale jeśli nie to, naprawdę warto spróbować, bo jest bardzo proste. Zresztą, obiecałam, że go tu wpiszę. Koniec tłumaczeń. Oto przepis na (trochę politycznie niepoprawny;-))
MURZYNEK
Składniki
kostka masła
1.5 szklanki cukru
1.5 szklanki mąki
1.5 łyżeczki proszku do pieczenia
1/4 szkl kakako (ciemne deco moreno najlepsze!)
4 jajka
5-6 łyżek mleka
Wykonanie
W garnku rozpuszczamy masło, cukier, kakao i mleko (jeśli cukier nie chce się rozpuścić, można jeszcze kapkę dolać tego mleka ale nie za dużo). Ma wrzeć. Gdy wszystko się rozpuści i nie będzie kryształków cukru (nie próbujcie językiem, bo GORĄCE!!) odlać ok pół szklanki tej masy do miseczki a resztę wystudzić. Do chłodnego dajemy 4 żółtka, mąkę i proszek. Mieszamy (mikser pomaga;-)) Białka ubijamy. Dodajemy białka do tego ciasta z mąką, mieszamy, wylewamy na blaszkę (najlepsza mała tortownica). I pieczemy w średnio nagrzanym piekarniku (nie wiem ile stopni, bo mój piekarnik jest głupi, ale tak, żeby ciasto zaczęło po kilkunastu minutach powoli rosnąć). Sprawdzamy patyczkiem, czy upieczone. Wyjmujemy, studzimy i polewamy tą masą z miseczki. Wcześniej można przekroić i posmarować dżemem, powidłami, kremem, nutellą;-)...
ps. W oryginalnym przepisie są 4 łyżki kakao ale ja dodaję naprawdę dużo. Wtedy ciasto jest smaczne i ciemne.
Smacznego:-)