SaaRaa - no to współczuję i jazdy w słońcu i w korkach i nowicjuszy jeżdżących pod prąd. To musi być bardzo stresujące, zawsze można wylądowac na masce innego samochodu. Nie zazdroszczę.
Ja również mam plan popracować do świąt. Ale jak będzie to się zobaczy.
Weż kilka głebokich wdechów, wyjdź na spacer i przygotuj się na kolejną porcję nerwów.
Osobiście zauważyłam, że wiele rzeczy przestałam brać do siebie. Jak dzieje się coś co mogłoby mnie wkurzyć to staram się podejśc do tego ze stoickim spokojem, by nie zaszkodzić fasolce, a przyznam, że bardzo wybuchowa jestem, ale jakoś "olewam" te problemy bo mam ważniejsze rzeczy na głowie np. nie stresować mojej fasolki - ona jest teraz najważniejsza:-)
Ja również mam plan popracować do świąt. Ale jak będzie to się zobaczy.
Weż kilka głebokich wdechów, wyjdź na spacer i przygotuj się na kolejną porcję nerwów.
Osobiście zauważyłam, że wiele rzeczy przestałam brać do siebie. Jak dzieje się coś co mogłoby mnie wkurzyć to staram się podejśc do tego ze stoickim spokojem, by nie zaszkodzić fasolce, a przyznam, że bardzo wybuchowa jestem, ale jakoś "olewam" te problemy bo mam ważniejsze rzeczy na głowie np. nie stresować mojej fasolki - ona jest teraz najważniejsza:-)

Ja jestem na III rozdziale i powiem wam że ciekawe rzeczy tam pisze. Ale zastanawia mnie jedno, czy któraś z was doświadczone mamusie stosowała się do rad zawartych w tej książce?? I jak to zdało egzamin?? Dzięki za zaspokojenie mojej ciekawości





