Witajcie dziewczyny!!
Miałam takie śliczne cytaty pozaznaczane tyle pisania i sruuuu poszło gdzieś lecz nie wiem gdzie


.
Wczoraj miałam małą wojnę domową,Konstancja dała mi popalić calutki dzień na rączkach noszona o brzuch ją bolał ..nawet przez sen płakała.
Rozumiem fascynacje burzą twojego M ja też kocham burze oglądać mój K mówi że jestem troszkę sfiksowana ale ja po takim pokazie pogodowym jestem "naładowana" energią....i czuję się swietnie tak samo jak po sesji opalania na słonku

Co do marudzenia - witam w klubie... dzisiaj mamy ciąg dalszy, najlepiej na rączkach u mamusi... właśnie się wkurza, bo leży na brzuchu... a burzę uwielbiam, M lata i wszystko wyłącza, a ja jak nietoperz ożywam

a jeszcze ten zapach deszczu chwilę przed... mmmmagia:-)
Wybaczcie wyrażenie... ZAJEBISTE !!!
zgadzam się:-):-):-):-)
Teksty dzieciaczków wymiatają:-)
Kainkas olej system.
Co do komentarzy - babcia z dołu przychodzi, jak Młody trochę bardziej płacze, żeby zobaczyć "co ja mu robię"

ślubuję uroczyście, jeszcze raz i skomentuję to niewybrednie

jej argument jest taki, że dziecko kuzynki M w ogóle nie płacze. Dla mnie to nie argument, to problem raczej.
Właśnie musiałam się postawić teściowej. Pierwszy raz od czterech lat w końcu udało jej się mnie lekko wyprowadzić z równowagi. Zameldowała mi, że jakaś ciotka się dzisiaj do nas wybiera i ona się z nią zabierze. Wszystko fajnie, tylko chciały przyjechać po 20.00. Czy one sobie naprawdę nie zdają sprawy, że tu jest małe dziecko???? A jak byłam po porodzie, to nikt dupska nie ruszył, żeby mi pomóc, w odwiedzinki cholera wpadali.

Autobusem ma 4 przystanki, ale dupsko rozpuszczone i tylko autem jeździ


Koniec, powiedziałam M, że od dzisiaj wprowadzamy żelazne zasady. Goście do 20.00, po 20.00 czas dla nas. M jest cały dzień w pracy i też ma prawo się dzieckiem nacieszyć

już nie mówię o Wojtusiu, że też musi się wyciszyć wieczorem, cholera!!!!!!
Z tego wszystkiego dostałam energii i zrobiłam 100 brzuszków, bo Wojtas śpi i nie mogę żadnego rozwału robić, a musiałam się wyładować

i teraz cholera kręci mi się w głowie, więc jestem jeszcze bardziej zła

żeby nie ten upał, to pakuję Młodego do wózka i trzygodzinny spacer minimum, ale właśnie gada słodko do zwierzątek na ochraniaczu, więc jemu też lepiej w domku...
Ufffff dziewczynki super, że jesteście.... ostatnio zauważyłam, że moje kontakty towarzyskie ograniczają się do forum, bo kumpele mam bezdzietne, więc nie mamy wspólnych tematów aktualnie, mojej mamie też nie wszystko powiem, pozostała część rodziny się wymądrza

a już najbardziej rozwala mnie tekst "bo go nauczyliście bycia na rękach"


ale jak cholera babcia z nim popylała po mieszkaniu, bo nie wiedziała, ja go uspokoić, to tego się nie pamięta
Dobra, coś se muszę wymyśleć, bo albo zemdleję, albo mnie rozsadzi, a nutella się skończyła na domiar złego
--------------------------------------------------
świetna niespójność mi się w poście zrobiła, Młody spał w sumie pół godziny, ale ja posta już od 1,5 godziny piszę. I teraz zgodnie z zaleceniami Pani Moderator edycję zrobiłam, żeby się wytłumaczyć
