hej, hej,
ale tu gorące dyskusje
rzeczywiście nie ma co siać paniki no i ze wszystkim bez przesady
z farbowaniem był też taki temat na marcówkach 2006 - wtedy jednak obśmiałyśmy te pomysły
do listy produktów niemile widzianych dorzucam wam herbatę z liści malin i hibiscusa - może działać poronnie (ale pewnie po wypiciu w ogromnych ilościach i w 1 przypadku na 1.000

)
ja jestem w stanie jeść teraz tylko kwaśne, ostre i mięso (na bank drugi synuś

) słodyczy absolutnie nie mogę (buuuuuu) - w poprzedniej ciąży, raz nie wytrzymałam i zjadłam wafelka - to zemdliło mnie tak, że myślałam, że zejdę ale nie miałam nawet siły po telefon sięgnąć
niestety awersja do słodyczy została mi po ciąży, ale mogłam chociaż je jeść w małych ilościach zapijając czymś gorzkim, a teraz znowu nic
w ogóle mdli mnie całymi dniami - czasem o 23 puszcza