reklama

Kwiecień 2009

reklama
hej kwietnióweczki!

femme, malutka - wszystko będzie dobrze!, trzymajcie się!

a ja jutro mam ciężki dzień - trzymajcie kciuki za mój jutrzejszy ostatni występ:baffled: bo będzie sajgon

przyznam szczerze, że czuję się wykończona ostatnio, naprawdę potrzbuję odpocząć, wieczorami ze zmęczenia to chce mi sie aż płakać :-(

buźka
 
A ja urodzę nasze jak będę mieć 26 i miesiąc i myślę, że to dobry czas, i moja mama, i teściowa i babcia, wszystkie pierwsze dzidzie rodziły jak miały 26 lat :-)
Widocznie my już tak mamy ;-):-) tylko moja siostra jakaś inna, trzy lata starsza a dzidzi jak na razie nie widać :-(
 
koga trzymaj sie kochana:tak: mam nadzieje, ze wkoncu uda ci sie odpoczac solidnie:tak:
a mnie sie jakos wcale spac nie chce:dry: zreszta ostatnio mi sie to dzien w dzien zdarza:zawstydzona/y: a pozniej wstaje niewyspana, albo spie do poludnia.. nio a jutro musze wyruszyc na badania do centrum miasta, a pozniej szukac kardiologa, ktory zechce mnie przejac z dnia na dzien:dry: z tego co dzwonilam do prywatnych poradni to miejsc brak do konca przyszlego tygodnia, ale moze na NFZ mi sie uda gdzies wciasnac.. zobaczymy jak to bedzie..
 
reklama
Ja nie wiem jak mam meza przekonac,bo on nie rozumie,ze to ja powinnam decydowac gdzie chce rodzic a tym bardziej, nie moze zrozumiec ze bedzie mi tam lepiej,nam bedzie tam lepiej!Jestesmy malzenstwem od ponad 2 miesiecy(wiem,ze to poczatki ale podobno sa one najtrudniejsze),mieszkam z mezem prawie 9 miesiecy i nie czuje sie tutaj z jego rodzina jeszcze dobrze.Nie wiem jak to sie skonczy ale chcialabym byc przy mamie i chcialabym zeby maz rowniez z nami mieszkal(a co do mieszkania u moich rodzicow to mamy duzy dom i rodzice chca zebysmy przez te pierwsze najtrudniejsze chwile byli z nimi i nie maja nic przeciwko mojemu mezowi i temu zebysmy tam mieszkali razem) Prosze Was jesli mozecie trzymajcie kciuki zeby wyszlo na moje:happy:moze to cos pomoze...
A mówiłaś mu to tak jak mówisz dla nas ?? Po prostu wytłumacz, że chcesz być otoczona bliskimi osobami. Chcesz by się wspierali. Ze tu jeszcze nie czujesz się jak "u siebie w domu", że się krępujesz, ze wstydzisz. Ze wolisz w takim momencie być tam, na swoich znajomych już kontach.
Pamiętaj jednak ze dla niego wyjazd do twoich rodziców tez jest trudny. On tam będzie się czuł tak samo nie swoja jak ty tu teraz.
Po prostu mu wszystko powiedz i i powiedz ze liczysz na jego wyrozumiałość.

oczywiscie ze bede trzymac kciuki ja o chrzcinach to powiedzialam tylko ja sie zgodzilam zamieszkac po powrocie do pl w gliwicach wiec chrzest bedzie u mnie w dobrym miescie bo chcem aby dzidzia miala korzenie mazurskie. nic mnie nie przekona do chrztu na slasku. niech nawet nie probuje bo moze sie zakonczyc tym ze chrzest bedzie na mazurach i ja tam z dzidzia zostane a on niech robi co chce
Twarda babka z ciebie. :-)
Każda z nas ciągnie w swoją stronę. Bo koszula bliższa ciału :-)
My z M mamy o tyle dobrze ze mamy swoje mieszkano w mieście gdzie mieszkają nasi rodzice. i nie ma o co się kłócić :-) Ale zawsze tak jest było i pewnie będzie, że on ciągnie do swojej mamy a ja do swojej. Tylko ze ja jestem babeczka i mam tą więź z mamusia mocniejsza wiec częściej stawiam na swoim. A jak będzie mały to będę z małym gnać szybciej do mojej mamy niż do teściowej. Chodź teściowa dobra kobieta jest, tylko ze to nie moja mama...

Dzieki sliczne dziewczyny :)) Mam nadzieje ze sie wszystko uda. Ja juz nie raz spalam na podlodze, na kocu lub karimacie, lezaku albo placilam za lozko. Teraz marzy mi sie wogole taka mozliwosc-ale nie dam sie. Bede sie klocic do upadlego. Teraz zgodnie z prawem Malego Pacjenta szpital ma obowiazek umozliwic rodzicowi przebywanie z dzieckiem cala dobe....nie ma tylko mowy o warunkach....
Wogole ten szpital jest super, naprawde nastawiony na potrzeby dzieci i ich rodzicow. Lezalam na innych oddzialach i mialam zawsze swoje lozko (25 zl za dobe ale bylo), mozliwosc korzystania z kuchni. No i jedzenie malej specjalne szykowal;i - w inych szpitalach musze przynosic swoje jedzenie dla dziecka, a co do wlasnych lekow to juz standard-przyzwyczilam sie ze musze zawsze wszystko miec. Tylko ten jeden oddzial swiruje, maja jakiegos glupiego ordynatora....twierdzi ze po operacji dziecku potrzebny spokoj a nie rodzic....

Jak czytałam to nóż mi się w kieszeni otwierał. Przecież dziecko najbezpieczniej czuje się przy rodzicach. A tym bardziej w tak ciężkiej dla niego chwili. To ból fizyczny i psychiczny operacja. I jeszcze bez rodziców...
Warunki PL szpitali są naprawdę karygodne. Tu nikt nie rozdziała dziecka od mamy. Tym bardziej maluszków karmionych. A moja znajoma jak jej synek miała miesiąc i trafiła do szpitala, to toczyła batalie z pielęgniarkami by móc zostać chodź na leżaczku przy łóżeczku i by poddać własny pokarm.

Mama musi być silna dla swego dziecka. To ona daje mu siłę. Tak jak pisałaś im szybciej wzbierze się w sobie tym szybciej jest w stanie reagować i pomóc.
To są trudne chwile, ale uśmiech dzieci to wszystko wynagrodzi.
Życzę by twoja córeczka szybko zdrowiała. Mam nadzieje ze jesteście już u końca tej drogi.

bluebell na pewno we dwojke lepiej, chociaz ja tesknie troszke za domem mimo tego ze jestesmy tu razem:zawstydzona/y: najgorzej jest jak wracam tu po 2-3 tygodniach spedzonych w polsce, az mi sie plakac chce jak mam wyjezdzac....ale na razie nie mamy wyboru...:zawstydzona/y:

Ja też tęsknie :-( A wyjazdy są zawsze najgorsze. Ale no cóż... Bycie razem to droga wyborów i nie zawsze lekkich i przyjemnych.
Mam nadzieje ze wszystkim nam się to kiedyś te rozłąki opłacą i będzie juz tylko lepiej.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry