hej babki :-)
od godziny probuje wejsc pod prysznic, tzn uspic malego na tyle, zeby moc zostawic go na 5 minut :-/ i co sie rozbiore to ten w ryk. nosz !#%!#&&Y zaczne smierdziec jak Felek opoj ;-)
a ja staram sie wyluzowac z imieniem, kocham mojego Felisia (kolezanka wymyslila super skrot, lepszy niz Felusś bo na Filipka mowimy Filuś czasem i to tak podobnie brzmi) i juz. ale nie jest milo, wczoraj na chwile wpadlam do hurtowni z malym to tesciowa niemalze nie gadala ze mna, jak powiedzialam, ze maly ma dzis imieniny (bylo Feliksa) to sie slowem nie odezwal nikt, jakby tematu nie bylo. ryczalam cala droge do domu. taka fajna baba, nie spodziewalam sie po niej takich akcji. a moze wyolbrzymiam, nie wiem, moze sama sobie wkrecam.
z moja mama pogadalam wczoraj i chyba juz lepiej, tzn nie naskakuje na mnie, nie podoba jej sie i ciagle liczy, ze zmienie, ale przynajmniej wytlumaczylysmy sobie wszystko. nawet moja ciocia mowila, ze trudno, to nasza dzidzia i my na pewno mamy racje. ze szkoda, ale ze sie wszyscy przyzwyczaja. no i ok.
ducha, nie doczytasz, ale zycze ci cudnych swiat i w ogole malenkiego zajaczka groszkowego :-) buziaki i dzieki za dobre slowo..
kurde laski, bardzo wazne pytanie. wczoraj troche ponosilam sama fotelik z mlodym i wozek znioslam ze schodow (pierwszy spacer bugsem zaliczony - kosmicznie cudowny wozek!!!) i nie wiem, czy sobie nie zrobilam sama kuku.. mianowicie teraz jak sie mi macica obkurcza (takie skurcze, b. rzadkie juz, bo ona juz ponoc bardzo ladnie obkurczona, nawet prawie nie krwawie, kilka razy dziennie cos zobacze na podpasce, ale min. ilosci) w kazdym razie przy kazdym skurczu teraz strasznie mnie boli. az sie zginam wpol. i jak mi sie chce kupe (sorx) to tez strasznie boli. jacie. macie tak?
boje sie bardzo, ze mi macica opadnie

albo cos w ten desen!! teraz sie zalatwilam porzadnie (sorx again) i juz ni boli poki co, ale nie wiem, jak mi sie znowu zachce to tez tak bedzie bolalo!? koszmar!?
ale z okazji wielkiego piatku nie ma pneumy. thx god. szkoda, ze mam mase sprzatania, a jeszcze na male zakupy musze skoczyc (chce kupic tylko kwiatki, bazie itp i zrobic bukiety). no i ogarnac te rzeczy, ktore podczas remontu wyszly z szafek i nie mam co z nimi zrobic

nie wiem, wywalac, tysiac swieczuszek, obrazeczkow, co ja mam z ty zrobic, no...
a i jeszcze dzis promo w h&m, musze wskoczyc ;-) chyba normalnie pojade, az nie moge, za kazde 80zl wydane 30 dostajesz w bonie ;-) a ja musze akurat chlopcom spodnie kupic (Fiol ma doslownie DWIE pary spodni, co nie maja dziur!!!!! z czego jedna wyjsciowa i musi sie uchowac do wesela siostry!!!). a mam jeszcze rzeczy z metkami od ostatniego razu, to oddam i kupie z powrotem, za to bedzie bonusik ;-) hehe. nie, no ja straszna jestem. ech. 9 dniowe dziecko do CH. ale widzialam juz bardziej uzaleznionych - jakis czas temu w h&mie spacerowal tatus z wczesniakiem (na stowe wczesniak, bo ze dwa razy mniejszy od mojego Felisia). kangooring taki robil, pod koszulka byl maly, starsznie slodko to wygladalo, no ale w CH ;-) pewnie mama kupowala wyprawke na szybkosci ;-)