monika1914
Aktywna w BB
Morgaine to nie jest ucieczka. Poprostu skoro on mi nic nie pomaga i ogólnie zachowuje sie jak kawaler to po co mam tu byc??? Całymi dniami jestem z mała sama zadnej pomocy z jego strony ani ze strony jego rodziny musze liczyc tylko na siebie a tam przynajmniej ktos jest na miejscu jesli cokolwiek by sie wydarzyło. A co do rozmów to juz kilka takich bylo i nic to nie dało na dłuzsza mete - na "piec minut" sie zmieniał a potem i tak było tak samo. Myslałam, ze jak sie mała urodzi to zmieni swoje podejscie ale jest jeszcze gorzej - koledzy na pierwszym miejscu, umycie samochodu wazniejsze niz zawiezienie nas do lekarza i tak w kółko. Wiec sama widzisz jak to z nim jest. Ja już psychicznie nie wyrabiam wiec moze taki wyjazd cos zmieni. Nie chodzi mi konkretnie o wyjazd do mamy tylko o wyjazd konkretnie stad rownie dobrze mogłoby to byc inne miejsce. Moze zastanowi sie nad tym co robi i przemysli sobie kto i co jest dla niego wazne.
), później kazała mi zmienić proszek bo stwierziła że to pewnie od tego, a jak po kilku dniach poszłam na kontrole bo mały miał tego więcej to oskarżycielsko stwierdziła, wręcz mi wmawiała że NAPEWNO zjadłam 'cos' - chyba miałam żyć tylko powietrzem!!!!! Wkurzyłam się i pojechaliśmy prywatnie do lekarki z prawdziwego zdarzenia, ta jak tylko małego zobaczyła powiedziała, że to trądzik niemowlęcy. No i że jak jest ciepło to może być tego więcej ale nie ma co panikować... Absolutnie nie wolno natłuszczać, tylko wysuszać (tak jak wcześniej pisałam pomógł puderek alantan)też najpierw posmarowałam sudocremem ale nie schodziło, potem robioną maścią którą mam do pupci małego tylko że po niej to jeszcze się nasiliło - a to wszystko kazała mi lekarka z przychodni grrrrrrrrrr
Teraz będę chodzić prywatnie, przynajmniej narazie póki maluszek jest maleńki i taki kruchy... tak strasznie się boję o niego a lekarka z przychodni królika doświadczalnego chciała mi z niego zrobić noszzzzz kurna
i maleństwo nie płacze i nie męczy się już tak)
. Czym mają biedne karmić, jak mało co jedzą, z czego te witaminy dlA dziecka. Aha, zapomniałam... z kości, włosów, zębów i paznokci.