hej hej :-)
wiem, powinnam sie juz szykowac, ale... kawka musi byc ;-)
ja dzis jestem w szoku do tej pory. caly wczorajszy dzien (do 19) bylismy na dworzu, ladna pogoda, lekki wiaterek, ale cieplo, wybyczylismy sie wszyscy. wrocilismy do domu, maly odpadl o 21, ja przed polnoca chcialam go karmic, ale cos sie nie budzil wiec sama przysnelam. obudzilo mnie darcie malego ryjka, jakby go obdzierali ze skory - przykryl sie koldra caly, z glowa i darl sie (mowilam, ze on nie lubi miec niczym nakrytej, nawet pielucha to tylko na oczy). zerwalam sie, sciagnelam z niego ta koldre i nawet nie musialam smoka dac - zasnal dalej. patrze na zegarek, a to juz 3 w nocy (czyli 6h juz spi - pierwszy raz w zyciu!!). cycki mi pekaja, ale mowie - no poczekam, az sam bedzie glodny, bo na spiocha to on nigdy nie zje. polozylam sie do lozka z powrotem, zasnelam. obudzil sie dopiero o 4!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! no szok!

7h bez jedzenia!!! az sie wyspalam :-) a potem spal jeszcze 2h, zjadl drugiego cyca i obudzilismy sie przed 8 :-)
tak sie chcialam pochwalic :-) pierwszy raz tak dlugo. chyba to wczorajsze powietrze.. to sie ciesze, bo za miesiac na wakacje jedziemy na dwa miechy i cale dnie na dworzu bedziemy.
emi, moj tez ma ta wysypke, o ktorej byla mowa jakis czas temu - czolko, skronie, uszy i za uszami ma wysypane takimi malymi czerwonymi krostkami. ale poza tym buzia ladna, brzuszek i reszta - czyste, kupki ladne. ja tam sie nie przejmuje, kazde dziecko ma jakies tam wysypki. poki zadowolony, usmiechniety i kupki ladne to ja sie nie martwie.
aha, bepanthen nie dziala, ja niczym nie smaruje (doslownie niczym, nawet zwyklym kremem do buzki - chce je zasuszyc).