reklama

Kwiecień 2011

reklama
a ja z okazji urodzin nati dziś nic nie robię:-D buziak nati, dzieki za ten dzien:-D

nie no dobra, jedna pralka i wieszanie prania i zbieranie wczorajszego i sortowanie i wkladanie do szafek.
i nic wiecej:)
no i gotowanie ziemniaków:)
i nic wiecej
kawa i snickers:)
 
jankesowa - my mamy malpke...fajna kolorowa,przytulasnyapodobala mi sie panda ale byla za czarno-biala...najbardziej zachwycona bylam lala...no ale...:-D...chrzestna kupila konika z rycerzykiem...podobno jest cacy...jeszcze nie widzialam
 
alex :-D

jankesowa mnie siadał słonik strasznie. Starszakowi tez bardziej podobał się od lali, ale wybrałam lalę bo to dziewczynka:-D no i lale musi mieć i koniec.kropka.pl jak mówi starszak:-D

ale nie wiem czy motylka emanuala jeszcze nei dokupię:) swietne sa te zabawki
 
a ja tej firmy w ogóle nie kojarzę. Chyba nie mam od nich żadnej zabawki.
A jeśli chodzi o facetów to ja też się wyżalę...

U mnie problem zupełnie z innej beczki. Mój M jest chory. Ma takie coś co się nazywa sarkoidozą i niestety nie wiele o tej chorobie wiadomo. Leczy się ją sterydami. Mój ma zaatakowane płuca. Objawia się to tym że bez przerwy się dusi nie ma siły a leki powodują mnóstwo skutków ubocznych między innymi depresje i agresywne zachowania. Generalnie moje życie wygląda teraz tak że wszystko jest zależne od tego jak w danym momencie się czuje. Najgorzej jest wiosną i latem. A tragedia kiedy jest ciepło i słońce. W dodatku ta choroba nie lubi wysiłku fizycznego. Od 2 miesięcy leci na sterydach czego skutkiem były codzienne awantury w domu bo zupa była za słona i totalne wykończenie organizmu ( brał bardzo dużą dawkę) Teraz zmniejszył dawkę leków ale znowu się dusi, nie może oddychać i ledwo funkcjonuje. W dodatku ciągle jest w pracy bo niestety ale bardzo kiepsko ciągniemy finansowo i kredyty nas dosłownie zjadają... Tak więc nie dość że jestem ciągle sama z dziećmi to jak jest M to mam jeszcze większe piekło. On zdaje sobie z tego sprawę i jak jest ok to przeprasza, sprząta, pomaga mi we wszystkim ale w te gorsze dni to tylko wsiąść się i powiesić. No ale co mam powiedzieć. Mam cię już dość chcę rozwodu bo dużej już nie dam rady? Wiem że to nie on tylko ta cholerna choroba. Poza tym kocham go a przynajmniej człowieka którym był wcześniej i którym jest jak czuje się dobrze. Czuję się jakby ktoś mnie zamknął w klatce i mam ogromną ochotę z niej uciec. Wczoraj wieczorem miałam troje małych dzieci. Bo wszystkimi na raz musiałam się zająć. A moje plany ...no cóż właściwie na ten moment nie mogę mieć żadnych bo nawet nie wiem co będzie dziś po południu. W piątek idzie znów do lekarza. Może da mu jeszcze jakieś leki, może choć odrobinę to wszystko się unormuje. Już powoli tracę siły ciągnąć to wszystko sama i najgorzej bo odbija się to najbardziej na Kacperku bo często moja złość w stosunku do niego jest nieadekwatna do tego co robi albo w ogóle bezpodstawna. Jest mi z tym wszystkim generalnie cholernie źle.

no to się wygadałam...
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry