nati, wszystkiego najlepszego :*
Nie wiem, co pisać. Mam mega doła. Myślałam, że jest dobrze z M, cieszyłam się, że się dogadujemy, nawet się chwaliłam koleżance kilka dni temu, że jest super a wczoraj wychodziłam spod prysznica i usłyszałam jak M gada z kolegą przez telefon i mówi, że nie jest fajnie, że narazie nie widzi szans na poprawę, że jest ciężko z nami

Powiedziałam mu o tym, że słyszałam, miałam nadzieję, że o coś innego chodziło ale nie zaprzeczył. Wczoraj przez ten mega okres byłam nieznośna i go to wkurzyło i się musiał wygadać koledze. Wiem, że nie będę już zupełnie taka jak przed ciążą, w końcu mam dziecko, jestem bardziej rozważna, ostrożna. I wiem, że on tęskni za mną taką jaka byłam.
Poza tym dzisiaj sprawa rozwodowa rodziców. Chyba już ostatnia. Tak smutno mi. Dobrze, że po tylu latach kłótni się wreszcie dogadali i doszli do porozumienia żeby się rozwieść bez orzekania o winie, ale jednak tak dziwnie i smutno, bo moi rodzice nie będą już małżeństwem...