nati, hehehe, a ja myslalam, ze to cos z toba i ze ty wyjesz ;-) ale oczywiscie szkoda malej, pewnie cos jej dokucza...
moi wlasnie opiekuja sie bratem i slysze, ze dobrze im idzie, bo Felek chichra sie glosno, jak Filipek Justyny z filmiku ;-) fajnie miec rodzenstwo w domu!
ze mnie jeszcze radosc nie zeszla, ciesze sie jak dzika z tych pozytywnych badan :-) i z tej radosci kupilam Fiolowi super buty na zime, kombinezon Maksowi, kombinezon Felkowi ;-)
a chlopaki pomagaja mi w kuchni dzis, kroili ze mna warzywa na ratatouille (pycha - polecam, robie zawsze na kilka sloikow i wekuje), pieknie im poszlo! cukinie, papryki, baklazany - kroili az milo! obylo sie bez krwi
a zaraz obiadek, ziemniaczki, kapusta kiszona i paluszki rybne (takie z dobrej ryby ;-) o dziwo w tesco kupuje, kawalki ryby doslownie tam sa, nie zmielone nie-wiadomo-co) nie moge sie doczekac, jakie zapachy! oj! a jak obiad wczesnie

jak dzieci w domu to inaczej sie zyje, hehe
aneczka - gratuluje odwagi i fajnie, ze trafilas na dobry zlobek! super! i po obiedzie tez chyba wezme towarzystwo na spacer - tylko w chuscie, bo dzis bez auta :-) moze choc na lake pojdziemy pod domem :-)
antonina, spoko, ja tez marzylam o tym, by sie od dziecka wyrwac, szczegolnie przy pierwszym ;-) serio, to nic zlego!