Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
Melduję się po wizycie :-) Z dzieckiem wszystko ok. Wszystkie parametry w normie. No jedynie waga duża, bo 630 gNiestety maluszek jest ułożony poprzecznie, więc jeśli się nie odwróci, to będzie cesarka. W sumie mnie to nie przeraża, więc się za bardzo nie przejęłam. Zawsze wolałam ból po od tego w trakcie ;-)
No i najważniejsze- z racji tego ułożenia poprzecznego, bardzo trudno było określić płeć. Pan doktor powiedział, że wygląda mu to na dziewczynkę, ale pewności nie ma. Tego się najbardziej obawiałam, że będę wiedziała jakie są podejrzenia co do płci, ale nie będzie to 100% pewności. Teraz nie wiem czy nastawiać się na dziewczynkę czy nie?? Chciałabym kupić jakieś sukienusie, ale w sumie lekarz dał mi tylko 80% pewności. Następne usg dopiero w 33 tyg, ale na odwrócenie się dziecka w sumie za bardzo nie liczę, bo moja mama miała dwa porody przez cesarskie cięcie z tego właśnie powodu. Dlatego pewnie do końca nie będę wiedziała jaka płeć :-(
No i jeszcze jedno- maleństwo było baaardzo ruchliwe. Pan doktor ledwo je zmierzyłŚmiał się, jak mówiłam, że ono prawie wcale nie śpi, bo kopie w dzień i w nocy. No i wyjaśniło się moje ciągłe parcie na pęcherz. Dzidziuś ma pupę w mojej miednicy, więc nie ma się co dziwić, że ciągle chce mi się sikać ;-)


Niestety kocurka musiałam uśpić,wróciłam jakąś godzine temu od weta.Kotek się zatruł chyba amoniokiem,znowu sie zatkał a pęcherz miał jak banie.To moczenie co ja brałam za sikanie to ponoć kropla w morzu tego co on powinnien wysiusiać.Z 3 szklanki jak to powiedział lekarz .
Jest mi strasznie ciężko .Brakuje mi go cholernie ale ważne że już się nie męczy
Ja znowu dzisiaj spanikowałam i pojechałam do ginki, u której byłam tydzień temu. Jestem chyba zbyt słaba psychicznie i za bardzo się pewnymi rzeczami przejmuję. Jak się siedzi całymi dniami w domu, z zaleceniami leżenia to naprawdę można zwariować. I tak dzisiaj siedziałam i zaczęłam się zastanawiać, czy na pewno robię wszystko, co mogę w sprawie tych skurczy i bólów..., czy na pewno no-spa mi wystarczy. I postanowiłam pojechać do ginki. Zbadała mnie i powiedziała, że generalnie jest ok, szyjka w normie i że mam dwa wyjścia do wyboru: albo szpital i kilkudniowa obserwacja, albo stopniowe wprowadzanie Fenoterolu- na razie jedna tabletka dziennie rano...cały czas zastanawiam się, gdzie jest granica pomiędzy tymi "dopuszczalnymi bólami", a tymi zagrażającymi...bo jakby nie było, te moje bóle nie są na ogół bardzo silne, niektóre z Was też pisza, że je mają...ja tylko nie chcę mieć poczucia, że coś bagatelizuję...nie wiem, czy mnie rozumiecie...
lenka przykro mi z powodu kotka, ale masz rację- najwazniejsze, że się już nie męczy

i udalo sie, hehe..