asia, no wiem ;-) wiem, ze mace

ja w takiej sytuacji pewnie wczesniej bym wyszla, a lampke szampana o polnocy wypilabym po rpostu juz w domu - ale wczesniej pare godzin byloby wesolo w gronie znajomych :-)
ogolnie to ja lubie takie chowanie, podlogowe to raz, a dwa, ze dla mnie macierzynstwo to nie wyrzeczenia i ograniczenia. wychodze z dziecmi wszedzie, gdzie mam chec, wlasciwie nie chodze na zadne dziwne imprezy, tylko normalne posiadowki w gronie przyjaciol czy rodziny, wiec czym by to mialo grozic? nieraz tez zasiadywalismy sie, dzieciaki usypialam i zabieralam potem ;-) nieraz bralam nawet pizamy, mylam ich tam, ubieralam w pieluchy, usypialam, a dwie, trzy godziny pozniej na spiaco przewozilam. nigdy nic im nie bylo, a oni wyrosli mi tylko na takie kundy, co nie chca do domu wracac, bo wszedzie fajna zabawa
po prostu luzik.
ale potrafie sobie wyobrazic, ze niektorzy nie lubia takiego spontanicznego trybu zycia, wola miec ustabilizowane wsio, to tez jest fajne, pod warunkiem, ze wszyscy sa z tego zadowoleni, nie czuja sie z tym zle :-) ja mam po prostu inna nature - jak sie fiolek urodzil, to bardzo zle sie czulam z tym, ze nie moge swobodnie wyjsc, ze musze sie dostosowac do dziecka, cycka, przewijania.. nie chodzilam nigdzie pare miesiecy - cieszylam sie z wyjscia po bulki rano, takie rzeczy - i to sie bardzo odbilo zle na moim samopoczuciu, no i na zwiazku - doslownie zazdroscilam mezowi kazdej chwili poza domem, nawet pracy czy szkoly! ciagle mu wyrzucalam, ze mnie zostawia sama, ze ja nigdzie nie ide, a on moze isc wszedzie. klocilismy sie okropnie. wiec ja wiem, ze takie 'zamkniecie' w domu bardzo zle na mnie dziala.
chociaz mam takich znajomych, ktorych absolutnie nie kumam - ich dziecko NIGDY nie spalo pozniej niz o 19 (kiedys o 18.30), NIGDY nie zasnelo w innym lozku - wszedzie woza swoje, tzn jak jada na wakacje - bo nie podrzucaja go nigdy nikomu, nawet babciom nie pozwalaja zostawac z nim sam na sam. wszedzie woza jego zabawki, zeby mial 'poczucie bezpieczenstwa' - nawet, jak przyjezdzaja do nas, gdzie w koncu tez duzo zabawek jest. no kosmos. moim zdaniem to dziecko nigdy nie nauczy sie spontanicznych decyzji, nie poczuje sie swobodnie nigdzie indziej, oprocz domu. chore. przeciez to na niekorzysc dziecka dziala. no ale niektorym nie da sie wytlumaczyc :-) szkoda.