czuje się jak inwalida. wyszłam na 15 minut z Jaśkiem, bo strasznie chciał spać,a w dzień najlepiej zasypia mu się w wózku na spacerku. przeszłam może 100m w jedną stronę domu, 200 w drugą (z prędkością ślimaka wyścigowego) i totalnie jestem wyczerpana. brzuch cały czas był napięty, ledwo mogłam się poruszać. teraz prawie leżę przy kompie i dopiero mi odpuszcza. masakra. oczywiście winę ponosi ciągłe leżenie albo siedzenie. jedyny sport jaki uprawiam od miesiąca, to wspinaczka po schodkach na I piętro do sypialni i spacery od drzwi domu do samochodu. jeśli szczęśliwie doczekam 38tyg zacznę chyba się więcej ruszać, bo będę zbyt osłabiona żeby urodzić i zająć się maluszkiem