Witam nowe kwietnióweczki!
Witajcie wieczornie babeczki!
Od wczoraj mam kiepski dzień. Już drugi dzień. Jakaś taka melancholijna się zrobiłam. Wszystko mnie wzrusza i taka płaczliwa jestem. Zaczęło się wczoraj jak rozmawialiśmy o tym jak to się dziwnie układa, że takie róznice wieku między naszymi siostrami (mąż i jego siostra 8 lat; ja i moja 7) a między naszymi dziecmi będzie pól roku. I on powiedział, że nasza córcia będzie miała fajnego starszego kuzyna a ja się poryczałam na maksa, bo był Julek i znowu tak serce boli.... i nigdy Mała nie będzie miała starszego brata i znowu ryczę....
Znowu widok wszystkich małych dzieci czy w reklamach, czy jakieś programy dzisiaj trafiałam w tv, a ja w ryk. Normalnie powrót depresji...
Na dodatek nie mogę sobie znaleźć "smaku" mam na coś ochotę i nie wiem na co. Chyba zaraz męzą po lody do McDonalda wyślę, dobrze, że jest naprzeciwko.
No nic muszę się wyryczeć i dostac te lody, kurdę, co się ze mną znowu dzieje.