przykro mi, morgaine, ja niestety coraz mniej cierpliwa ;-) nie wiem, ja chyba sobie jakis valerin kupie, bo mam ogromny problem z krzyczeniem, wydaje mi sie, ze ciagle krzycze na te moje bidaki.. nie moze byc zle, bo znerwicowani nie sa ;-) predzej ja.
niestety, od zawsze mam porywczy temperament i zwykle najpierw robie, potem mysle, i tak w tym przypadku najpierw sie wydre, a potem przepraszam. normalnie histeryk. powinnam isc na terapie jakas. albo do superniani - o - jakby mnie ktos nagral, to chyba nie wyszlabym z domu ze wstydu ;-)
wy jak radzicie sobie z nerwami? mnie wlasciwie denerwuja dzieci w dwoch sprawach: jedzenia (tzn potrafia jesc godzine - zartujac, smiejac sie, klaszczac w rece itp - doprowadza mnie to do szalu) i niesprzatania (moge sobie gadac, obiecywac kary - nawet konsekwentna w tym jestem, ale to nic nie daje). no i dre sie wtedy. cholera jasna mac. ;-)