Witajcie Kwieciste,
odnosnie waszej rozmowy na temat porodow.... tez jestem zdania, ze jest to kwestia indywidualna, w duzej mierze zalezna od sytuacji. Mozemy sie nastawiac na porod bez jakiejkolwiek ingerencji, a zycie pokaze ze jednak sie nie da. Ja wiem jedno..... Tak jak KOOT boje sie panicznie, ona bazujac na doswiadczeniu, ja na jego braku. Ale strach jest. Niemalze kazdej nocy. A w ciagu dnia niepokoj. Czy sobie poradze, czy malemu nic nie nie stanie, czy opieka bedzie fachowa.... ITD. Czasu zostalo juz coraz mniej. Wiec pozostaje sie tylko modlic o brak komplikacji i zdrowe malenstwo. Z reszta musimy sobie jakos poradzic.
Co do koszul, ja zamowilam sobie na Allegro taka niedroga, za jakies 30 zl rozpinana do karmienia juz. Tez wychodze z zalozenia, ze nie warto inwestowac w to duzo hajsu, bo potem bedzie ona najprawdopodobniej do wywalenia. A do samego porodu wezme chyba jakas stara swoja domowa...
Dzis leze caly dzien w lozku. W nocy ( to juz standard ) jak zwykle nie moglam spac. Za duzo mysli. I dzis mam meega lenia. Nic mi sie nie chce robic. Jedynie to odpoczywac. Bo ostatnio martwie sie o malego. Mialam chyba troche za duzo aktywnosci, i on albo nie odzywa sie i nie kopie caly dzien, albo robi to baaardzo czesto i nerwowo... Musimy zlapac jakas rownowage.... Bo chyba ten moj niepokoj zle na niego wplywa...