• Weź udział w konkursie i wygraj laktator SmartSense i wyprawkę dla mamy 💖 Kliknij Do wygrania super nagrody, które ułatwią codzienne życie rodziców.

    Wygraj grę z serii Słonik Balonik dla maluszka 💖 Wchodź Zadanie jest proste. Działaj i wygrywaj

reklama

Kwiecień 2013

  • Starter tematu Starter tematu krolewnazmarcepana
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
Hej kochane

Ja od rana praktycznie cały czas poza zasięgu komputera. Rano obudził mnie kurier i praktycznie od 8 jestem na nogach co u mnie należy do rzeczy niemożliwych :tak: Ale dobrze się z tym czuję i chyba jutro sama nastawię budzik na tą godzinę bo dzień dłuższy i w ogóle więcej rzeczy można zrobić. A teraz będzie co bo pomału szykuję wyprawkę dla mojego maleństwa. Mam zamiar zabrać się za pranie ciuszków i prasowanie. Super już się nie mogę doczekać :tak:

Madan bardzo bardzo się cieszę że wszystko zaczyna się normować. Mam nadzieję że teraz już z górki i obędzie się bez żadnych ekscesów.

Co do porodu to ja się boję i nawet o tym nie chcę myśleć. Mam wrażenie że serce mi pęknie jak będę parła i jak już będzie czas to mam nadzieję ze szybko pójdzie i o tym zapomnę.
 
reklama
ja jeszcze o porodzie nie myślę...:-)

Przypomniał mi się kawał o teściowej (taki z serii czarnego humoru, więc z przymrużeniem oka proszę)

-Jaka to teściowa na 102?
-100metrów za stodołą i 2 metry pod ziemią
 
a ja przegladam wesołe porody hi hi i wkleje wam wspomnienia położnej hihi ktore tam ktoś wsadził :-)

Trzecie "wpadnięcie" wesołego ginekologa na porodówkę do nowo przyjętej ciężarówki:
- Z jakiego powodu pani się zgłosiła do szpitala?
- W ciąży jestem - padła inteligentna odpowiedź jakby widać nie było...
- No to dobrze pani trafiła, bo wie pani, medycyna takie postępy zrobiła, że choć trochę to musi potrwać, ale ciąża w obecnych czasach jest całkowicie, ale to całkowicie uleczalna...
- Ale panie doktorze...
- Tak, tak, wiem... czasem są nawroty... ale to też się leczy...

***

Następne wejście wesołego ginekologa, podczas zbierania wywiadu położniczego:
- Kiedy była ostatnia miesiączka?
- Przed ciążą.
- No tyle to się domyślam, ale kiedy?
- No dziewięć miesięcy temu.
Wesoły ginekolog, przestał być wesoły:
- Ale kobieto o datę mi chodzi: dzień, miesiąc, rok...DOKŁADNĄ .DATĘ...
Tu ciężarówka zwraca się do męża (drze się do chłopa stojącego w bliżej nieokreślonym miejscu za drzwiami porodówki)
- Stefan! Kiedy ja ostatni miesięcznik miałam?
Otwierają się drzwi, zagląda jakiś nieuczesany łeb:
- No na imieninach u Romka miałaś.
Wesołemu ginekologowi humor powrócił:
- Pan zajrzy do kalendarza, kiedy Romana było, bo coś tu wpisać muszę...

***

Po południu, wyżej wymieniona ciężarówka, była się zdeklarowała co do porodu. Oczywiście poród rodzinny, czyli w obecności sprawcy, ojca dziecka znaczy się.
Powiła w ciężkich bólach dorodne dziecię, "pci" żeńskiej.
Pokazuję żyworodka, wiszącego jeszcze na nieodciętej pępowinie, matce:
- Ma pani córkę i pan tez oczywiście- poprawiam się. Patrzę na ojca, a on jakiś taki dziwny, biały się zrobił...
- Niech mi tu pan tylko nie mdleje, niech pan usiądzie... dobrze się pan czuje??
- To nie moje dziecko!!! Podmienione, to nie moje!!! - wycedził przez zęby.
Patrzę na niego jak wryta, to na matkę, o co może mu chodzić, bo pierwszy raz zdarzył mi się wstrząs poporodowy u faceta... Wesoły ginekolog, też jakoś przestał się uśmiechać...
- Przecież widzi pan, że dziecko na pępowinie jeszcze, przecież był pan przy tym, jak nie pańskie, jak pańskie...
Konsternacja wielka, myślę sobie, że może faceta jednak "przy tym" nie było, że może jest do listonosza podobne, albo co....i stąd taka reakcja....
Kobita w płacz, facet zaczął grzebać w jakiś papierach, wreszcie podkłada mi dokument pod nos, wynik USG:
- Proszę bardzo, ja tu w dokumentach mam, że jest chłopak, tak??? A to jest dziewczynka, tak??? Więc nie moje...ja chłopaka miałem mieć, tu jest napisane czarno na białym....SYNA!!!
Nie wiedziałam, czy się śmiać czy płakać, wesoły ginekolog wyprowadził faceta na korytarz, żeby ochłonął i przedstawił mu jak się sprawy mają co do tego USG... Ja dokończyłam dzieła, czyli "odcięłam" dziecko od matki i przekazałam koleżankom od żyworodków. Po pewnym czasie wchodzi wesoły ginekolog, puszcza do mnie oko i wprowadza nieco już uspokojonego ojca...ten podchodzi do żony:
- No dobra, będę kochał jak swoje....
I dla takich chwil warto być położną... ale nie za często, bo osiwieć można...
 
Witam jeszcze raz,
właśnie dołączyłam do grona kwietniówek i przeglądam forum:)
Trzymam kciuki dziewczyny za wszystkie które obecnie źle się czują, żeby siły i zdrowie szybko wracały a ciąża przebiegała bez problemów.
Ja obecnie choruje więc mam czas powoli zając się wyprawka dla dziecka i konkretniejszym myśleniem nad tym jak przygotować się do porodu. Na razie zaowocowało to listą rzeczy do kupienia i zapisaniem się do szkoły rodzenia na luty (szkoła rodzenia na os.Jagiellońskim w NH). Może to niedużo ale zawsze to już jakiś postęp jest:-D
W sumie na razie muszę przyznać, że mniej boję się samego porodu a bardziej tego co nastąpi później tzn. jak poradzę sobie z maleństwem zaraz po porodzie jak jeszcze sama będę słaba i obolała. Póki co mam nadzieje, że jakoś dam rade-liczę na przypływ pozytywnej energii jak zobaczę już maleństwo:)
 
Ja się porodu na razie nie boję.. To znaczy boje się, ale tego przed terminem. W terminie może być.
Teraz i tak już za późno na zmianę decyzji - dziecko jest w środku, więc wyjść musi. Innej opcji nie ma.
Chociaż pamiętam jak tydzień przed pierwszym porodem zastanawiałam sie co by tu zrobić by za 3 miesiące dopiero urodzić :)

Nastawiona jestem jak ostatnio, że boleć będzie i to nieuniknione... pamiętam jednak, że jak już główka wyjdzie to bólu nie ma i jest 'fajnie'. O ile można to tak nazwać. No i tyle kobiet przed nami dało radę to i my damy ;)
 
Nef dobrze, że przypomniałaś mi o bolącyk kręgosłupie,miałam odłożyć pranie rzeczy na luty, ale skoro mówisz, że już ledwo stoisz to może jednak zrobię teraz to pranie, w końcu w szczelnie zamkniętej komodzie się nie zakurzy, prawda?

ja wykorzystałam powłoczkę na poduszkę - ktoś na forum pisał

majra - teraz rozumiem;-), ale chyba nie wyobrażam sobie chodzenia z tym bez gatków:confused:
po to są gatki siateczkowe:tak:

Ale jak weszło to i musi wyjść nie ma rady.....:-D:-p

(...) ale u mnie niestety to co weszło a co wyjdzie to diametralna różnica, na niekorzyść oczywiście wielkościowo :-D;-)

:-D:-D:-D



No to dostałam paczkę i specjalnie dla was rozpakowałam podkłady higieniczne babyono i moje pierwsze wrażenia - wzięłam za mało (2 paczki):-D czyli fajne;-)

BABYONO PODKŁADY poporodowe GINEKOLOGICZNE 10szt (2866437408) - Allegro.pl - Więcej niż aukcje. Najlepsze oferty na największej platformie handlowej.

podkłady są wielkosci tych z belli (ta część chłonna), ale dużo cieńsze, giętkie, a naokoło takie wykończenie jak w podkładach poporodowych na łózko, tj. jakiś cm bez części chłonnej. Od spodu jest część nieprzemakalna i pasek z klejem. Grubość porównywalna z cienkimi podpaskami, tylko znacznie większe i dłuższe.


A majtki siatkowe hartmana trochę mnie zawiodły. Dobrze, ze wzięłam XL, bo mają dosyć wąskie wejście na nogi, a góra dopasowuje się bez problemu i na większy brzuch i jak już zmaleje.
HARTMANN Wielorazowe majtki poporodowe XL do 160cm (2917418591) - Allegro.pl - Więcej niż aukcje. Najlepsze oferty na największej platformie handlowej.

Lepszy krój miały te, które poprzednio M kupił w aptece, bo miały krój prawdziwych majtek (a hartmany mają krój spodenek - takie prostokąty zszyte po bokach ze szczelinami na nogi)
Miałam takie, tu widac ten fajniejszy krój
majtki poporodowe siateczka, można prać r 40-44 (2926565951) - Allegro.pl - Więcej niż aukcje. Najlepsze oferty na największej platformie handlowej.
a hartmany mają taki krój jak poniżej na zdjęciu głownym
TENA wielorazowe majtki poporodowe r.XL 5 szt HIT (2926619316) - Allegro.pl - Więcej niż aukcje. Najlepsze oferty na największej platformie handlowej.
 
reklama
Hej laseczki...

Bylam na wizycie u stomatologa zostawilam 140zł:baffled:zatruł mi 2 zeby poborował no i znieczulenie tylko jakies czyste bez adrenaliny:confused:i za 2 tygodnie mam sie zgłosic na leczenie pierwszego zeba kanałowo:szok:drugi zaraz 3 dni po tym koszt zabiegów lacznie 400zł:no:chyba wyprawka narazie poczeka a musze to zrobic bo to juz nie chodzi o mnie i moja męczarnie ale o Marcelka ...jak jest stan zapalny w zębie to napewno dobrze na maluszka to nie wplywa...trudno wyprawka poczeka do konca lutego:)

Dzis bylam po wyniki - opisze w odpowednim watku...

Jutro mam wizyte u Ginki ale bez USG kontrolnie zobaczymy co powie na szyjke i na wyniki:sorry2:ide was poczytac:)

Dziewczyny załoze ten temat trudno najwzyej pozniej pojdzie do archiwum ale poprostu to wszystko nam sie zgubi....
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry