Lenka te chłopy to naprawdę jakieś takie niekumate. Ja mam wrażenie, ze na mojego w ogóle nie mogę liczyć.
Wczoraj dostałam takich skurczy i bólu brzucha, że ledwo doszłam do domu. Jak w domu padłam to nie byłam w stanie wstać do kuchni po magnez i jakąś herbatę. Napisałam mu, że bardzo źle się czuję i nie mogę chodzić, a dziecko głodne i wściekłe (bo głodna Tosia to wściekła Tosia) po mnie skacze i żeby przyjechał do domu jak tylko da radę. Przyjechał po 2 godzinach, bo pojechał z kolegą do sklepów oglądać jakieś wieże czy inny sprzęt grający. Wszystko mi opadło. I jeszcze miał pretensje, że nie wiem jak się będę czuła na następny dzień bo on się z następnym kolegą umówił że mu w czymśtam pomoże.
W sumie to dobry facet jest, ale w ogóle do niego nie dociera, że w tej ciąży czuję się paskudnie i potrzebuję trochę wsparcia...