reklama

Kwiecień 2013

  • Starter tematu Starter tematu krolewnazmarcepana
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
Lenka, Phel, i pozostałe nerwuski... Jak dobrze wiedzieć, że nie tylko ja tak mam. Ciągle wydzieram się na męża albo na Tosię, Męża mi nawet za bardzo nie żal, bo w ogóle do niego nie dociera, że za dwa tygodnie z kawałkiem druga córa będzie z nami, ale Tosi mi szkoda, i później żałuję jak na nią nakrzyczę. W sumie przecież jeszcze mała jest i nie wszystko rozumie.
W ogóle mam wrażenie, że mój mąż szuka sobie tematów zastępczych, czasem się zachowuje tak, jak by w ogóle nie kumał, że trzeba jeszcze tyle zrobić, a jeszcze święta po drodze, a ja mam coraz mniej siły. On się za to bardziej przejmuje problemami innych, a to koledze żle się z żoną układa, a to cioci się niszczarka w firmie zepsuła, a to inny znajomy panele chce na dachu montować itp. i wszystko to jest ważniejsze i on wszystkim musi pomóc bo bez niego nie dadzą rady, a ja mam ogarnąć dom, dziecko i przygotowania i zakupy dla Młodszej. Nie mogę się doprosić żeby ze mną do chociaż do ikei pojechał, a sama po prostu nie dam rady!.
Lenka
ty i tak jesteś dla mnie idolką że dajesz radę. Ja nawet sprzątanie czasem odpuszczam, bo sił brakuje...

Przepraszam, za ten słowotok, ale tak mi się ciśnienie podniosło, że aż mi głowa chce pęknąć.

Jutro jadę do pracy. Mam w planie zrobić porządki na biurku, w komputerze i w laboratorium ze swoimi rzeczami. I pozabierać te prywatne rzeczy które pozostawiałam. No i poza tym trochę poplotkować z dziewczynami :cool2:. Ciekawe jak będzie.
 
fel - ja mysle tak. facet w nazej kulturze ma zapewnic byt rodzinie a twoj maz czuje ze cos nie wyszlo ale nie powie wybacz nawalilem nie jestem w staniw przerasta mnie to... malo ktory facet tak powie... ale cos musi z ta frustracja zrobic i niestety robi to nieumiejetnie... nie to zebym go bronila bo doskonale cie rozumiem ale czasem jak spojrzec z drugiej strony to bywa latwiej...
trzymam kciuki zeby udalo sie ustawic meble w rozsadny sposob i zebyscie sie dogadali... teraz potrzebujecie wzajemnego wsparcia :)
 
I mamy kolejne dzieciatko na swiecie.. Jak w takim tepie sie bedziemy sypac to do kwietnia juz malo ktora zostanie w dwupaku ;)

lilonka - mi sie tez pogoda nie podoba, wiec jeszcze nie rodze ;)

A tak poza tym to mam jakas bezsenna noc ;/. Zasnac nie moge i koniec.
 
U mnie juz jakiś czas kiepsko ze spaniem. Ale może organizm przyzwyczaja się.do tego co będzie potem ;-) Za oknem buro i ponuro, na porodówkach tłok nieziemski - pewnie we Wrocławiu jeszcze gorzej z miejscami. U nas na opc łóżka podostawiane do dwójek i mnóstwo babeczek do planowego cc i z przenoszonymi ciąźami. Więc na poporodowym też pewnie przepełnienie - lepiej trochę nogi pościskać ;-)
 
Witam wczesna pora,
Niestety moje dziewczynki wstaja o coraz wczesniejszych porach :-(. Młodsza obudzila sie o 5.40, gdy maz wstawal do pracy. Starsza dolaczyla do niej toz po 6... a ja ledwo na oczy patrze- kiepsko spie ostatnio w nocy.

Czytalam Was tradycyjnie z telefonu wczoraj wieczorem i nawet nie macie pojecia jak mi pomoglyscie...

Akurat mialam wczoraj wieczorem straszny kryzys...
Pisalam po powrocie od lekarza ze odpoczne i musze sie zabrac za prasowanie. Niestety maly sie tak wypychal ze znow bolala mnie cala lewa strona i ledwo siedzialam. W efekcie za prasowanie zabralam sie bardzo pozno, ok 18. Maz poszedl na chwile cos do auta zrobic. Byloby wszystko dobrze gdyby dzieci sie nie uparly na zabawe w moim pokoju. Piski, krzyki, momentami placz. Biegaly, wariowaly i kompletnie nie sluchaly... przede wszystkim mlodsza- ostatnio przechodzi bunt dwulatka i kompletnie sie nie slucha. Myslalam ze oszaleje. Prasuje tak ze na stoliku rozkladam sobie recznik i prasuje na siedzaco, na desce do prasowania bym nie dala rady... w koncu musialam pochowac wszystko bo balam sie ze mala sie opazy, bo ciagle gdzies obok sie krecila. Zdarzylam w sumie w ostatniej chwili bo gdybym nie wziela tego to bym miala uprasowane rzeczy w soczku ktory Lili wylala........ Nerwy mi juz wtedy puscily, nakrzyczalam na nie strasznie i zaraz sie powylam. A maz przyszedl po chwili (2h go nie bylo) i sie glupio mnie pyta co sie stalo...
Płakałam w kuchni chyba pol godziny z poczuciem ze beznadziejna ze mnie matka i nie nadaje sie do niczego, ze nie radze sobie ze wszystkim... Pozniej weszlam na Bb i przeczytalam ze Wy tez nerwowe, ze tez macie takie same problemy i mi troche ulzylo :sorry:.

Maz obiecal ze dzis jak wroci to mi pomoze. Ze zajmie sie dziewczynkami zebym mogla spokojnie prasowac albo sam poprasuje... Zobaczymy. poki co mam wrazenie ze ze wszystkim sama jestem a do niego nie dociera ze moge w kazdej chwili zaczac rodzic.

Teraz dziewczynki sie bawia i K do L"Kocham Cie Lilianko" a mala do niej "selcem" (jeszcze nie umie powiedziec 'calym sercem') i sie przytulily. Rozczulaja mnie w takich momentach...

Ide na spokojnie jeszcze poczytac Was...
 
Ostatnia edycja:
Evcia - twoja młodsza w wieku mojego Antka :)... Dobrze cię rozumiem. Ja mówię do niego "przyjdź proszę", a ten ucieka.. Mówię "nie piszcz tak głośno" a ten zaczyna krzyczeć jeszcze głośniej.. Mówię "nie biegaj proszę tak szybko", a ten za chwile przybiega krzycząc "jestem wyścigówa.. pędzeeeeeeeee...". Szału można dostać. Pewnie byłoby inaczej gdybym mogła z nim pobiegać, poskakać i się powygłupiać.. ale z tym brzuchem to jedynie puzzle układamy i klocki. Na spacerze byliśmy w sobotę jakieś 30 minut. W niedziele tyle co do sklepu ze mną pojechał. Mam nadzieje, że to się wszystkie odmieni gdy już urodzimy nasze kolejne szkraby.. Teraz czuje się jak tykająca bomba.. Nie wiadomo kiedy wybuchnę.

lilonka - szał przez ten macierzyński pewnie taki. Przed świętami będzie powtórka.. a później już spokój. Ja się w weekend wybieram ostatni raz do rodziców pod Opole. Mam nadzieje, że mnie na rodzenie nie weźmie ;)
 
reklama
Witam się i ja z rana,

widzę, że coraz więcej z nas nie moze spać po nocach, ja generalnie jestem śpioch, ale staram się wstawać w miarę wcześniej, żeby mieć poczucie że dnia nie tracę.

evcia, katarinnna, Phel, lenka ja to Was wszystkie podziwiam, że dajecie radę z brzucholem, przygotowaniami i jeszcze krzątającymi się dziećmi w koło, wcale się Wam nie dziwię, że nerwa łapiecie.
lilonka to do kwietnia zostało jakieś 1,5tyg, więc zaciskaj nóżki ;-)
Felidae mi się wydaję, że na początku jest najciężej, przyzwyczaić się do nowej sytuacji, a później już jakoś to będzie, i absolutnie nie zadręczaj się, że niby ta sytuacja jest przez Ciebie...
muro mam nadzieje, że dziś się lepiej czujesz ;-)

gdzie ta wiosna, ja tez wolałabym się rozpakowac na wiosnę :-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry