Lenka, Phel, i pozostałe nerwuski... Jak dobrze wiedzieć, że nie tylko ja tak mam. Ciągle wydzieram się na męża albo na Tosię, Męża mi nawet za bardzo nie żal, bo w ogóle do niego nie dociera, że za dwa tygodnie z kawałkiem druga córa będzie z nami, ale Tosi mi szkoda, i później żałuję jak na nią nakrzyczę. W sumie przecież jeszcze mała jest i nie wszystko rozumie.
W ogóle mam wrażenie, że mój mąż szuka sobie tematów zastępczych, czasem się zachowuje tak, jak by w ogóle nie kumał, że trzeba jeszcze tyle zrobić, a jeszcze święta po drodze, a ja mam coraz mniej siły. On się za to bardziej przejmuje problemami innych, a to koledze żle się z żoną układa, a to cioci się niszczarka w firmie zepsuła, a to inny znajomy panele chce na dachu montować itp. i wszystko to jest ważniejsze i on wszystkim musi pomóc bo bez niego nie dadzą rady, a ja mam ogarnąć dom, dziecko i przygotowania i zakupy dla Młodszej. Nie mogę się doprosić żeby ze mną do chociaż do ikei pojechał, a sama po prostu nie dam rady!.
Lenka ty i tak jesteś dla mnie idolką że dajesz radę. Ja nawet sprzątanie czasem odpuszczam, bo sił brakuje...
Przepraszam, za ten słowotok, ale tak mi się ciśnienie podniosło, że aż mi głowa chce pęknąć.
Jutro jadę do pracy. Mam w planie zrobić porządki na biurku, w komputerze i w laboratorium ze swoimi rzeczami. I pozabierać te prywatne rzeczy które pozostawiałam. No i poza tym trochę poplotkować z dziewczynami

. Ciekawe jak będzie.