Tosia - to się namęczyliście w szpitalu. Dobrze, że już wiadomo co trapi twojego dzidziusia. Trzymajcie się
catty - w sumie to mogę powiedzieć, że przeszło. Jeden dzień leczyłam się herbatą z miodem, a później przez tydzień dużo piłam herbaty z cytryną. Nie chciałam już nic z lekami kombinować. Znalazłam jakiś specyfik w necie, ale na ulotce napisali, że można brać w ciąży, za wyjątkiem na dwa tygodnie przed porodem....więc zdałam się na cytrynę. Ciężko było, przeziębienie, zawalony nos, którego praktycznie nie dało się "opróżnić" a więc i ból głowy - wcale nie chciały odpuścić. Ale wygrałam tę walkę;-)
Gdzie to słoneczko???