Dziewczyny dziekuje za gratulacje!
Ja sama jestem w szoku, ze tak szybko poszlo. Niby mnie meczylo od 2 w nocy, ale to byly skurcze na 70/80 mocy. Takie w miare lajtowe. Na spacerze to mnie tez srednio bolalo.. A skurcze byly nieregularne. Dopiero w domu nagle wskoczyly na 5-6 minut. Na Ip doktor myslal, ze u mnie falszywy alarm, bo sie smialam i zartowalam. A po ktg i badaniu wyladowalam w ekspresie na porodowce. Nawet pojeczec nie mialam kiedy, bo najpierw mi powiedzieli 5-6 rozwarcia. Pozniej juz nagle prawie pelne. A ja czekalam na te straszne 7cm ;p... no i po 10 minutach juz bylo po wszystkim.
Ciekawe czy liscie malin cos pomogly. Pilam dopiero od wtorku. Jeszcze przed wyjazdem do szpitala sobie zaparzylam.
Zaluje, ze meza nie bylo. Czekal az mnie przewioza na sale rodzinna, ale akurat gdy przyszla pani i powiedziala, ze moge przejsc to polozna stwierdzila 10cm i bylo po ptokach..
Przy Antku to sie zwijalam z bolu juz o 23 i urodzilam o 3.45. Teraz to nawet tyle czasu na porodowce nie spedzilam..
Aaa i gdyby nie to, ze mialam te skurcze od rana i czop w nocy by nie odszedl to bym pewnie nic nie robila. Maly byl aktywny jak zawsze. Nic na dole nie napieral. Przy Antku juz wiedzialam rano, ze jest nisko i chce wyjsc.. Teraz czekalam na to uczucie jak wtedy, a go nie bylo. Juz sie martwilam, ze moze cos z lozyskiem, bo maly byl az nadmiernie aktywny. Kopal wiecej jiz wczoraj i przedwczoraj.
Heh macica sie obkurcza i powiem wam, ze boli bardziej niz przy porodzie ;0
Pozdrawam wszystkie.