hej dziewczyny
Izik jak ja zazdroszczę że Twoja Michalinka tak spokojnie siedzi... Mania ani na sekundę nie pozostanie spokojna, wciąż sie wspina, wdrapuje, podnosi, skacze, odwraca, przewraca, wywraca... ufff
tak i ja dość długo czekałam na grzechotkę - Mani się podoba

już myślałam że mi przejdzie koło nosa bo podałam nowy adres (wsiowy) a przeprowadzka sie opóźniła... aż tu siedzimy sobie listonosz puk puk i oto jest :-)
Mania ma właśnie sesję z teletubisiami - jak ona słodko reaguje na bajki... jedną dwie jej puszczamy
no i faza niejedzenia jest chyba w apogeum... ile ja się nagimnastykuję żeby zjadła słoiczek... a jadła już półtora, albo duży...
Phel - też mam jakąś deprechę... wszystko mnie drażni i męczy... to ciągłe sprzatanie i pranie i Ci moi panowie to takie lokalne fleje... się nauczyli że jestem w domu i dbam o porządek i nic już nie robią... czasem mam ochotę usiąść i płakać...
no i deszcz...
i przychodzi do nas kot... podchodzi do drzwi tarasowych i czeka na jedzonko... dostaje parówę albo resztki z obiadu :-) a Mania pod drzwiami siedzi i piszczy do niego...
ja kaszę jaglaną daję Mani tylko w jednym słoiczku bobovity - jagnięcina z kaszą jaglaną... ale dziś mam pomysł ugotować jej marchew w całości i dać do siateczki niech sobie poje...