Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
podsumowanie the best
eheh kochana, po pierwsze dziękuję Ci za Twój post, boże aż mi humor wróciłdokładnie, dokładnie piszesz to co miałam na myśli ja. to trzeba samemu mieć takie potrzeby żeby zrozumieć o co cho, bo tłumaczenie że jesteśmy na innym etapie małżeństwa jakoś mnie nie przekonuje
![]()
cytrusik, a Twoj maz zawsze taki byl??
...w sensie obojetny na Twoje potrzeby?
cytrusiku a ja np. dostalam od meza wczoraj chleb marchewkowy, bo taki zdrowyI wiesz, ja nigdy nie dostalam drogiego prezentu na przyklad, za to wiem ze w kazdej jednej sytuacji moge na niego liczyc. A z laktatora ja bym sie bardzo cieszyla, bo prezent praktyczny i to niemaly wydatek...Ja np. drobiazgi, bizuterie kupuje sama i jakos nigdy nie oczekiwalam niespodzianek, wielkiego podrywania mnie, traktowania jak ksiezniczke...dla mnie jakos ta codziennosc jest najfajniejsza bo wiem, ze jest obok i ze zawsze mi pomoze.
A obiad przy swiecach jemy codziennie. Moze dlatego, ze sama ten romantyzm jakos w codziennosci zatrzymuje, to nie brakuje mi niczego...


jak ktoś nie wie o co chodzi to nie ma sensu takie pisanie, bo to trzeba czuć, albo samemu mieć taką potrzebęja nie należę do ludzi którzy marzą o zrobociałym życiu dzień w dzień praca dom praca dom i ciągle to samo, lubię gdy taki zwykły czas jest umilany przez drobnostki i staram się je dawać innym od siebie w słowie/geście/czymkolwiek.. lubię okazywać że mi na kimś zależy i robić innym dobrze, jakkolwiek to brzmi
![]()

Od razu mówię nie mam jakiejś manii na punkcie higieny, ale jak dla mnie sypialnia powinna być tylko dla ludzi – no może rybki w akwarium
:-)
. Sorki
. Ja jestem za nie udziecinnianiem i nie wyręczaniem mężczyzn (zwłaszcza jeśli wcześniej robiła to jego matka), już raz to zrobiłam, dostałam bolesnego kopniaka w tyłek:-( – i właśnie od niego potem usłyszałam, że za dobra kobieta byłam – teraz jestem zołzą i nasz związek kwitnie
. Tak jak piszesz nie jest to sprawa życia lub śmierci, ale jakość tego życia może być diametralnie lepsza. Teraz przynamniej mam i jego odwzajemnioną miłość i szacunek – i nie jestem tak wyczerpana, bo on przejął cięższe obowiązki. Zaczęłam od tego, żeby prosić go o różne drobiazgi i za każdy podziękować, dać buziaka, piwo i inne bonusy;-)
. Tak żeby załapał związek przyczynowo-skutkowy, że jak on coś zrobi dla mnie, to ja zrobię coś dla niego – i chłopak z miesiąca na miesiąc się poprawia;-). Faceci są strasznie łasi na komplementy, a niestety źle znoszą krytykę – polecam strategię marchewki, nie kija. U mnie też jeszcze sprawdziło się poczucie humoru, nawet jak krytykuję:-). A druga kwestia to komentuję jak mi się coś nie podoba od razu (przynajmniej nie wybucham potem płaczem, nie kłócimy się, nie ma cichych dni), krótko zwięźle i a temat. Mi pomogła (m.in.) jedna książka (podsunęłam ją takze M, oficjalnie jej nie przeczytal, ale dziwnym zbiegiem okoliczności zaczął zachowywać się jak z tej książki), jak ją znajdę w domu to podeślę tytuł.
ledwo żyje zatkany nos, bolące gardło, temperatura 38 jakaś masakra, a do tego tak pokłóciłam się z siorą że ryczę poco chwile.:-( jedynym pocieszeniem to że dzidzia zaczęła tak fajnie wyczuwalnie kopać że od razu przyjemniej się na serduszku robi. pozdrawiam was gorąco i zmykam pod kocyk z gorącą herbatką bo tym się leczę.