Dziewczyny, mój mąż też choruje - ma grypę i przyznam, że dawno nie byłam tak styrana... Nie dość, że chłop w domu kilka dni, to jeszcze przynieś herbatkę, podaj lekarstwo, boli mnie głowa, zimno mi... I nie dość, że mi samej ciężko ze wszystkimi obowiązkami domowymi, dwuletnie dziecko do ogarnięcia i jeszcze 30 letni chłopczyk, którym trzeba się zająć. A jak o cokolwiek poproszę to zaraz jest "wiesz, że głowa mnie boli", "jestem osłabiony", "źle się czuję", "plecy mnie bolą". Gdybym ja marudziła za każdym razem kiedy mi coś strzyka to chyba by mnie na balkon wystawił

oj będę musiała mu wszystko wypomnieć jak tylko już wyzdrowieje

Bluelovi, oj pamiętam ile czasu walczyliśmy z Majką, bo jej się na początku dzień i noc myliły... Ale wszystko się unormowało

Ja też chcę do SPA!!! zazdroszczę
