Kochane kwietnióweczki,
nadrabiam forum i widzę, że atmosfera troszkę się zagęściła

Iqq oraz Mauri na pewno nie chciały urazić Beatki (tak myślę przynajmniej) a jedynie wyrazić swoje zdanie, do czego mają prawo na publicznym forum. Iqq i Maauri musicie wziąć pod uwagę to co pisały dziewczyny - Beata na prawdę przeżyła dużo stresów w ciąży i po porodzie - sama nie wiem czy poradziłabym sobie ze wszystkim tak dzielnie jak Ona. Rozumiem, że nie miała już siły na walkę i podała mm, ale nie dla własnej wygody, ale dla zdrowia swojego synka. Zresztą nawet, gdyby podała je dla włąsnej wygody, to miała do tego pełne prawo. A po drugie, to forum służy nam do WSPIERANIA się radami, pocieszania się w trudnych chwilach i pokrzepywania w chwilach zwątpienia. Dlatego wszystkie staneły w obronie Beaty, bo ona w tej chwili potrzebuje wsparcia a nie wytykania palcami. Kochana, wiele dzieci wychowało się na mm i są zdrowe i tak samo szczęśliwe jak te karmione piersią. Dzisiaj mleko jest tak dopracowane żeby zapewnić maluszkom wszystkiego czego im potrzeba, więc głowa do góry!
My z Antosiem czekamy właśnie na pediatrę. Jeżeli okaże się, że mały nie ma żółtaczki, to o 13 idziemy pobrać krew z piętki i do domku! W końcu doczekałam się normalnego posiłku

W czwartek mogłam jeść tylko do 18, w piątek cesarka więc cały dzień na głodzie, a wczoraj tylko kleik i sucharki. Ale dzisiaj na śniadanko dostałam 2 kromeczki chleba razowego z masełkiem i szynką gotowaną, do tego złożona kanapka z chleba razowego z sałatą i konserwą jakąś, do tego jajko na twardo i wielki kawał babki piaskowej

- to dla diety cukrzycowej

Ciekawe co dostała reszta

Pytałyście co u mnie. Czuje się bardzo dobrze, normalnie chodzę i funkcjinuję tylko mam mały problem ze wstawaniem z łóżka z małym na rękach bo nie mam o co się zaprzeć, a mięśnie brzucha nie współpracują póki co

Położne dbają o to, żeby nie bolało - same przynoszą czopki przeciwbólowe na noc i namawiają do ich brania. Synuś jest cudowny, śliczny i uwielbia się do mnie przytulać. Najchętniej cały czas spał na moim ramieniu

pierwszej nocy po cc mieli go zabrać do siebie, żebym nie musiała do niego wstawać, ale uprosiłam żeby go zostawiły i jak bym nie dawała rady to odwiozę. Ale dałam radę, tym bardziej, że to moje 2 cc więc wiem czego unikać, jak siadać itp. poza tym maluszek nie płakał prawie w nocy i sama go przystawiałam ale nie chciał jeść. Poczekałam do rana i jak mały się troszkę odsmułkował to nabrał chęci do jedzenia i od tego czasu co chwile chce być na cycku. Dzisiaj w nocy było gorzej, bo wstawał do cycka co 30-40 minut, ale to norma na 2/3 dobę i dzisiaj powinno być już lepiej.
Znowu się rozpisałam

No nacieszyć się nie mogę synkiem i tym, że dobrze się czuję. Jak dowiem się, że możemy dzisiaj wyjść do domu, to zwariuje ze szczęscia

Ok, uciekam bo mój mały baranek wielkanocny daje o sobie znać

A tak swoją drogą wiecie, że od 21.03 nasze maluchy to baranki? Ciekawe jaki będą miały charakterek, bo żadnych zodiakalnych baranków nie mam w rodzinie
