hej Kobitki
Nawet nie próbuje Was nadrobić. Ostatnio mam niezły sajgon i nawet nie mam chwili na to, żeby usiąść do kompa. Zosia od czwartku była znowu chora i dopiero dziś odwiozłam ją do przedszkola. Ciągle zasmarkana, jak nie kaszel, to zatoki, gardło. Już mam dosyć. Co podajecie swoim maluchom, żeby tyle nie chorowały? U nas to już norma, że raz w miesiącu coś się dzieje.
Do tego jeszcze powoli szykujemy się do remontu. Musimy zrobić Małej pokój i korytarz i przy okazji wymieniamy wszystkie drzwi. Także jest co planować.
USG genetyczne mam w poniedziałek. Zobaczymy co wyjdzie, a wizytę normalną w środę.
Nie ogarniam ostatnio niczego. Czasu mi brakuje, a wiadomo, jak dziecko jest w domu i do tego chore to nie ma szans na podciągnięcie roboty. Dziś muszę zakasać rękawy i dopóki jej nie ma trochę chatę ogarnąć.
Żeby tego było mało, to jeszcze wczoraj zjadłam jakąś zapiekankę i do dziś mnie męczy. Myślicie, że coś na biegunkę mogę sobie strzelić, czy raczej przemęczyć się i poczekać aż samo przejdzie?
Pozdrawiam Was wszystkie i mam nadzieję, że jakoś już teraz uda mi się zaglądać.
:*
