Ja miałam takie ataki... u mnie to nerwica

uaktywnia się to wtedy jak przeżywam duży stres... ostatni raz miałam to jak bardzo dużo pracowałam i byłam wykończona fizycznie i psychicznie a najgorzej jak zdawałam egzamin magisterski... miałam taką zrytą babkę że przez nią w szpitalu wylądowałam... to było straszne.
Budziłam się z takim niepokojem i serce albo biło jak szalone albo się dławilo że myślałam że stanie do tego zimne poty cała się częsłam i nie mogłam swobodnie oddychać...okropne czułam się jak wariatka.
Mam to gdzieś od 4 lat...nigdy wcześniej coś takiego nie miałam. Teraz nad tym panuję i w stresowych sytuacjach zachowuję spokój i się wyciszam...