Ktoś wprowadził się obok mnie. Jaki dym tam dzisiaj był... laska wyła, darła się, bił ją. Lał ją jak mokre żyto słuchajcie. Przyjechała policja. Chcą go zabrać. Tłumaczą jej, żeby złożyła zeznania, dla dobra dziecka. A ta że nie. Zostawiła go w tym pieprzonym domu!
Nie rozumiem, jak można jeszcze bronić swojego oprawcę.. pozwalać na to, żeby dziecko patrzyło na taką patologię..
Nie wiem czy to dziecko jest w domu, bo żadnego płaczu dzieciaczka nie słyszałam.
Ale zastanawia mnie podejście policji. Dlaczego sami z siebie go nie zabrali chociażby na 24h na ogarnięcie sie..?