joanna84-84
Fanka BB :)
Pat fajnie by było, ale to na razie jest niemożliwe.
Musiałabym mieć zgodę ojca Amelki na wyjazd, w sumie nigdy z nim o tym nie rozmawiałam więc nie wiem jakby było. Musiałabym znaleźć szkołę, najlepiej polską lub niemiecko-polską.
Gorszy problem jest z teściową. Trzeba ją co miesiąc wozić do lekarza po recepty na leki, bo jest po 2 zawałach, ma cukrzycę, nadcisnienie, ledwo chodzi, ma chyba zastoje żylne w nogach lub coś w tym rodzaju. Oprócz mojego Adama ona ma jeszcze syna i córkę. Niestety wszyscy troje wyjechali do Niemiec do pracy, tzn. bracia pracują razem, siostra pojechała towarzyszyć swojemu chłopakowi, który również pracuje z moim mężem i szwagrem. I tak właściwie nikt ze mną nawet nie porozmawiał o tym, czy chcę mieć ich matkę na głowie
. Pojechali sobie i już, a ona pewnie za parę lat będzie niedołężna i trzeba będzie przy niej skakać. Może kogoś urażę tym, co napiszę (nie taki mam zamiar), ale nie wyobrażam sobie zajmować się starym człowiekiem tak samo jak niemowlakiem, tj. myć, podmywać, zmieniać pieluchy itp. Po prostu się tego brzydzę... Coś czuję, że kiedyś będzie o to wojna, ale jej córka będzie musiała się mamą zająć.
No i jest jeszcze moja mama. Jest na rencie rodzinnej, dostaje co miesiąc 1000 zł. Nie da się z tego wyżyć samemu. Jest siostra, która mogłaby wziąć mamę do siebie, ale nie chce. A mama nie chce wyjeżdżać do Niemiec.
Gdyby nie to wszystko pewnie już dawno byłabym z Adamem w Niemczech.
Szaj gdybym nie mieszkała z teściową, to pewnie też uważałabym ją za fajną osobę, bo taka wydawała się na początku. Ale pozory mylą...
Musiałabym mieć zgodę ojca Amelki na wyjazd, w sumie nigdy z nim o tym nie rozmawiałam więc nie wiem jakby było. Musiałabym znaleźć szkołę, najlepiej polską lub niemiecko-polską.
Gorszy problem jest z teściową. Trzeba ją co miesiąc wozić do lekarza po recepty na leki, bo jest po 2 zawałach, ma cukrzycę, nadcisnienie, ledwo chodzi, ma chyba zastoje żylne w nogach lub coś w tym rodzaju. Oprócz mojego Adama ona ma jeszcze syna i córkę. Niestety wszyscy troje wyjechali do Niemiec do pracy, tzn. bracia pracują razem, siostra pojechała towarzyszyć swojemu chłopakowi, który również pracuje z moim mężem i szwagrem. I tak właściwie nikt ze mną nawet nie porozmawiał o tym, czy chcę mieć ich matkę na głowie
. Pojechali sobie i już, a ona pewnie za parę lat będzie niedołężna i trzeba będzie przy niej skakać. Może kogoś urażę tym, co napiszę (nie taki mam zamiar), ale nie wyobrażam sobie zajmować się starym człowiekiem tak samo jak niemowlakiem, tj. myć, podmywać, zmieniać pieluchy itp. Po prostu się tego brzydzę... Coś czuję, że kiedyś będzie o to wojna, ale jej córka będzie musiała się mamą zająć.No i jest jeszcze moja mama. Jest na rencie rodzinnej, dostaje co miesiąc 1000 zł. Nie da się z tego wyżyć samemu. Jest siostra, która mogłaby wziąć mamę do siebie, ale nie chce. A mama nie chce wyjeżdżać do Niemiec.
Gdyby nie to wszystko pewnie już dawno byłabym z Adamem w Niemczech.
Szaj gdybym nie mieszkała z teściową, to pewnie też uważałabym ją za fajną osobę, bo taka wydawała się na początku. Ale pozory mylą...
Ostatnia edycja:
Juz doczytałam, ze nie miałaś.
!!)