Wiecie co no właśnie a propo skurczy. To te bezbolesne u mnie sie pojawiają coraz częściej. Najgorsze jak coś robie. Wystarczy, że zmienie pozycje już mnie łapie. W pierwszej ciąży wogóle nie znałam tego pojęcia. A dziś w nocy miałam jeden normalnie bolesny skurcz. Aż się wystraszyłam. Na szczęście jak tylko wstałam przeszedł i nie pojawiał się wiecej.
Ja od rana rycze. Rano czytałam opisy porodów i tak mnie wzruszały, że same łzy ciekły. A teraz weszłam na czerwcówki 2010 chciałam pocztać te ostatnie posty z przed porodu, a niestety natrafiłam na ostatnie posty Kasi - tej mamy 2010 i 2012, która zmarła na raka, jeju jakie to było smutne, były jej zdjęcia ze szpitala, poprostu tragedia. Rak to jest choroba, której panicznie sie boje, u kogokolwiek miałaby wystąpić. Normalnie mnie to rozwaliło, nie umiem sobie tego wyobrazić, jaki to ból dla rodziny i dla osoby,ktora chce żyć, a ma nad sobą taki wyrok.