Ja też jestem za oddaniem siebie dzieciątku. To tylko rok. A taki ważny dla dziecka. Na początku kiedy zaszłam w ciąże przerażało mnie to, że znów będę miała te "kule u nogi", a już jedno odchowałam na tyle, że mogłam gdzieś wyjść. Jak się urodziła i te pierwsze dni, m-c, masakra - chciało mi sie wyć, ciągle zmęczona, ciągle uwiązana, praktycznie nic po za opieką nad dzieckiem nie mogłam robić, teraz już się to unormowało, a kiedy czasem mi smutno, że gdzieś bym poszła to sobie myślę, że już minęło 4,5 m-ca, jeszcze 7,5 i pójde do pracy, będę musiała te 2-3 godz przed pójściem spać moich dzieci dzielić na nie obie już nie mówiąc o innych rzeczach, które jeszcze będzie trzeba wykonać po powrocie z pracy i tak już zostaniedo końca, potem te 3h dzieci będą wolały spędzić z koleżankami, chłopakami, a potem wyprowadzą się, a ja będę się modliła, żebym mogła je zobaczyć choc te chwilkę. Więc to tak naprawde jedyny czas kiedy mogę spędzić w 100% z dzieckiem i nawet o nie umyte naczynia nikt nie będzie miał pretensji