Dziewczyny, jakoś zabrałam siły, żeby napisać Wam co się dzieje ale chcę zacząć od tego, że jeżeli któraś z Was ma infekcje, stan zapalny w ciąży to nie słuchajcie lekarzy, że w ciąży to normalne i to będzie nawraclo bo to u mnie to było głównym powodem.
O godzinie 17 zostałam przewieziona do innego szpitala, który postanowił podjąć się próby założenia szwów jednak powiedzieli, ze poprzedni szpital za długo czekal z decyzją i za późno mnie tu przywiezli. O 20 gdy byłam już na sali zaczęto zakładać mi szew, wszystko było dobrze ale nagle odeszły mi wody potem akcja potoczyła się bardzo szybko, w ciągu godziny miałam już rozwarcie na 10 cm i o 21.15 urodził się mój synek... Oddychal, został ochrzczony i odszedł... Był najwspanialszym chłopcem jakiego widziałam... Nigdy sobie nie daruje tego, że to się tak skończyło. Okazało się, że stan zapalny zainfekowal szyjke macicy i jajo płodowe. A ja... Czuje się tak załamana psychicznie, że nie wiem czy się pozbieram... Nie mogę spać , ciągle płacze... Jestem tak załamana, że nie wiem co mam ze sobą zrobić...