mila przepraszam.. tak sie podniecilam ta burza, ze kwestia zamkniecia watku mi umknela

poza tym nie mialam mozliwosci odpisania wczesniej, a tez chcialam powiedziec pare slow.
Niewazne zatem.
U mnie z gotowaniem... "wygodnie". Bo mieszkam z rodzicami i robi to mama

teraz na tydzien jade do siostry, siostra ma 18 lat, ale takie troche "ciele nie oblizane".. normalnie mieszka z bratem 25 lat w miescie, a ja z mezem z rodzicami pod Krakowem.. brat jedzie na narty, wiec ja jade "matkowac" i gotowac

))) i bardzo sie ciesze, bo juz dawno tego nie robilam... a nie chce mamie w parade wchodzic, bo w swojej kuchni - ona gospodynia. A teraz ja sobie porzadze przez tydzien
nie wiem, co bede gotowac, ale na pewno bedzie pyszne
jeeeeeejku, ale mnie ssie.. w brzuszku znaczy sie

po zupce (barszczyk czerwony z ziemniaczkami) poszlam na spacer.. zmeczylam sie i zmachalam, ale dobrze mi... tylko ze glodno.. ide przegrzebac lodowke
milego wikendu dziewczyny

))))