reklama

Lipcowe Mamy 2007 :))

no mo mąz tez wychodzi rano o 7:30 a wraca róznie ale nie predzej jak ok 19 ...:-( ale jak kiedys pracował po 8 godzin w firmie gdzie sie tego przestrzegało to zarabiał 800zł...wiec nie ma co się zastanawiac..
 
reklama
tak Zebrra jest niestety-dlatego już wczoraj puściły mi..nie wiem czy to nazwać nerwami? żal mi serce ściska że jestem sama...człowiek cały czas na to liczy że przyjdzie taki moment że będzie mógł razem usiąść , odpocząć-spędzić wolny czas...ale jak tu oszczędzać na lepsze czasy skoro na bieżąco wydaje się kase, a to jedzenie, a to rachunki, a to auto się zepsuje i trzeba je tankować jak się nim jeździ..budowa domu..narodziny nowego członka rodziny..ktoś musi na to zapierdzielać nasze Państwo nie zapewni ci w miarę godnego bytu..
 
Ja miałam takie dzieciństwo praktycznie bez ojca, bo jak wyjeżdżał to zawsze co najmniej na kilka miesięcy, a czasem nawet przeciągało się to na 1,5 roku. W całym moim życiu nie spędziłam z tatą ani jednych świąt Bożego Narodzenia i może ze 2 razy udało się, że na Wielkanoc byliśmy razem.
Jako dziecko zawsze cieszył mnie powrót taty, ale - wiem to teraz; że okrutne to - nie dlatego że to tata wrócił, tylko dlatego że na pewno przywiózł coś fajnego. Wtedy nie doceniałam tego, że wreszcie jest te kilka miesięcy/tygodni, które możemy spędzić na wspólnych zabawach (choć i to oczywiście radowało). Potem zaczęło mi brakować obecności ojca. I w dupie miałam, co on tam znowu przywoził. Wolałam mieć rodzinę. A teraz i tak wszystko się sypie i odbijają się na moich rodzicach te lata rozłąki.
Więc pilnujcie, Dziewczyny, ciepła domu rodzinnego, nawet jeśli macie je tylko przez kilka godzin na dobę :)
 
Zgadza się Zebrra przeczytałam o czym pisza dziewczyny i :szok: i wstyd mi że czasami :zawstydzona/y: krzyczę na mojego męża.... pracuje od 8.00-16.00 zarabia... no że tak powiem jest w stanie utrzymać naszą jak na razie 4 osobową rodzinę zapewnić nam i dzieciom wakacje i inne przyjemności... chyba nie doceniałam tego.... :zawstydzona/y: :zawstydzona/y: :zawstydzona/y: znajduje też czas dla nas abyśmy mogli gdzieś wyjśc sami... wstyd mi...
 
Witam
dziękuję za troskę i wsparcie, dopiero wróciłam:-)

mam skurcze przepowiadające, niedobre i nakaz leżenia!!!!czopki rozkurczające dostałam,nospe forte i scopolan, do tego sączą mi się wody płodowe ale nie dużo, rozwarcia nie ma i szyjka się nie skraca...to tyle, bezwzględnie mam leżeć więc z pracy nici, jaki jest tego powód niewiem,nerwica?????

mąż skruszony ale to aktor i mam gdzieś taką skruchę, jak bym urodziła dziś to dzidzia by nie przezyła, przez niego!!!!!!!i jeszcze Krzyś ma taki dom:-( :-(

jedyna dobra wiadomośc to to iż maluch ma się oki, leży se do góry nogami i waży 654 gr, śliczności moje:-D :-D :-D :-D
martwię się tylko jego psychiką, on to wszystko czuje......a Krzyś widzi...
 
Milla - przegięłaś po całości!!!!!!!!!!!!!!
Jesteś sadystką... a ja grubasem i nie powinnam patrzeć na takie pyszności...

Grubelku - a ty, jak masz w domciu takie cudo, to je szanuj, a nie krzycz!!! I pilnuj, bo jak widzisz nie każda z nas ma takie szczęście ...

Magdalenka - ja się dzisiaj ostro wzięłam za pracę... ale jestem tak uwsteczniona, że napisałam tylko kilka stron, żeby nie mieć wyrzutów sumienia.. eh. Mam 1/3 pracy - tak około. I jak ja zdążę do czerwca się obronić???:zawstydzona/y:

Idę ciężko pracować, a wy się wpatrujcie w te przeklęte słodycz, a tfuuuu...
 
hej kochane

mila poznańska cholero... nie daruję ci tego słodkiego.... wstawiaj wodę na kawę za 10 min jestem hehehhe

ceńcie swych facetów ceńcie jesli ich oglądać dłużej niż godzinę na dobę możecie hihih w zasadzie jeśli nawet ich nie ma też trzeba cenić - kiedy wypruwają żyły dla nas - ceńmy zatem te chwile kiedy można obok nich być :-D
mieliśmy już czas z Dużym że nie widzieliśmy się po trzy dni - kiedy on wracał ja spałam bo o 4.00 rano jechałam po towar, wracałm skopana więc znowu spałam jak on wracał... gorzko żartowaliśmy że przywiesimy sobie zdjęcia na lodówce coby niezapomnieć jak wyglądamy...
teraz też nie jest słodziej... musimy to znieść... :-D
marika a ty nie narzekaj - życie to nie miodzio z Harlequina - i tak masz wspaniałego męża....
 
ewuniu - trzymaj się jak najcieplej!!!! Jesteśmy z Tobą wszystkie!! Dbaj o siebie - męża olej komisyjnie, są przyjemniejsze rzeczy!! W ogóle się do niego nie odzywaj, niech widzi, ile Cię to wszystko kosztuje!!! Ściskam mocniutko!!!

O Jezu - spadam, zaraz wróci mój Pan I Władca, a tu obiad w lesie... :-D, ale ze mnie doradca... a sama mam swój krzyż,,, eh...
 
reklama
Ewo, no jeśli suwaczek dobrze Ci chodzi, to faktycznie, żebyś lepiej się jeszcze wstrzymała z tym porodem. Hoduj dzieciaczka jak najdłużej. I postaraj się mniej nerwów w to wkładać.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry