reklama

Lipcowe Mamy 2007 :))

Zebrra tak planuje wiem że to najzdrowsze dla dziecka ale....
Julka sama porzuciła cyca w wieku 7 m-cy szczerze mówiąc licze na to ze syneczek tez tak zrobi... poza tym Zeberrko ja Julki nie karmiłam zgodnie z tym co mówia lekarze żeby do 6 m-cy tylko cyca... ona ok 4 m-ca dostała pierwsza marchewe i potem juz poszło powoli cos nowego zupki owoce kaszki itd posmakowała czegos innego i cyca nie chciała... i to ja miałam problem z pokarmem nie ona z brakiem cyca... mniej więcej w tym czasie przestała sie budzić w nocy... i tak zostało butla rano i wieczorem i w ciągu dnia jakieś inne pysznosci... Wiem że mogę zostac potepiona ;-) ale ja tez chcę sie trochę "uwolnić" tzn zacząc odchudzać, wyjśc gdzieś (wiem że są laktatory ;-) ), tak po prostu... moim zdaniem karmienie dziecka do roku w zupełności wystarczy a skoro tak wyszło z Julką to tym razem te na to licze ;-) (że uda się 6 m-cy) Kocham moje dzieci i dam im "wszystko" ktos może powiedziec trzeba było nie zachodzic w ciąże skoro teraz myslę o "minusach" macierzyństwa (o ile takie istnieją..)... ale ja po prostu "wpadłam" nie planowalismy już więcej dzieci a skoro będzie synek to sie bardzo cieszymy i niczego mu nie zabraknie... Skoro Bóg dał to da siły na wychowanie... Wiadomo że teraz sobie moge planować a myślę że życie samo pokaże jak będzie.... pewnie za kare będe karmiła do 18 lat :szok: :-D
 
reklama
Alkmena... przytulam mocno nie myśl negatywnie... zobaczysz bedzie dobrze ani Tobie ani Dzidzi nic się nie stanie... głowa do góry... i nie czytaj o takich rzeczach bo to dobija....też czytałam na poczatku o krwiaku... i wiem ze nie było to nic dobrego aż mąż mi zaczął zabierać laptopa :wściekła/y: i wtedy musiałam obiecać że nie bede czytała o ciążach i zagrożeniach... i chyba dobrze zrobił...
 
Ewa, dzięki za artykuł. Niestety, skoro te zmiany są dopiero na etapie prac resortowych, to mnie już w tej ciąży nie obejmą - jestem na L4 prawie od początku grudnia, więc chcąc mieć ciągłość świadczeń, już muszę składać papiery do ZUS-u.
Chętnie wybrałabym się na spacerek po Białymstoku - mam do tego miasta ogromny sentyment :-).
Grubelku, ostatnio bardzo silnie pyliła topola. Może tego właśnie nie znosi Twój organizm? A co do traw, to uczulają ich pyłki (bardzo silny alergen), a nie sam zapach.
Asiu, niestety, alergię na ogół dziedziczy się po rodzicach na krzyż (czyli chłopcy po mamach, dziewczynki po ojcach) lub po dziadkach tej samej płci. Też się obawiam, żeby Nela nie przejęła tego od mojego męża, który jest bardzo silnym alergikiem. Pocieszam się, że ta zasada z dziedziczeniem nie zawsze się sprawdza.
Alkmena, nie denerwuj się na zapas. Przecież nie każde nadciśnienie kończy się zatruciem ciążowym. A poza tym nawet z nich mama i dziecko na ogół wychodzą w obecnych czasach bez szwanku. Przytulam Cię.
Nicoya, daj głos, babo, bo się martwimy.
 
Witam mamuski :)

Sobotnie wesele wyjatkowo sie udalo! wytrzymalam do 2 w nocy, dluzej niestety nie moglam - lydki i stopy odmowily mi posluszenstwa.. nawet troche potanczylam, najadlam sie roznych pysznosci i w ogole fajowo bylo zrobic "cos innego". Podroz mnie troche wymeczyla (4,5 h w jedna strone) ,ale bylo warto..
niestety od powrotu jestem strasznie zabiegana, wiec nie nadrobilam jeszcze postow i dzis tez dzien nielatwy, zatem nie wiem, kiedy powroce co by byc na biezaco:)

teraz ide gotowac obiadek, a potem prasowanie na "tanim pradzie"...
pozdrawiam serdecznie i zycze milego dzionka! :tak:
 
Alkmena my możemy być dobrej myśli i trzymać zaciśnięte piąstki aby było wszystko ok, ale twoje wątpliwości rozwieje tylko badanie i wizyta u lekarza-najlepiej zadzwoń i się umów szybciej-albo jedż do szpitala-to by było najlepsze rozwiązanie:tak: Zatrucie ciążowe to nic przyjemnego-ale to nie musi być to, kuzynka mojej kumpeli też strasznie puchła, słabła, drętwiała-kazali jej leżeć...urodziła śliczną zdrową córeczkę-bez żadnego zatrucia ciążowego i innych cholerstw....a więc jak nie raz pisałyśmy ile kobiet, ile ciąż-tak każda inaczej przechodzi:tak: będzie-jest dobrze;-)

Ewciu ja pije piwo:zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y::zawstydzona/y::baffled::baffled: przez te 7 mcy to powaliłam ze 3 całe redsy? dwa razy piłam warkę strong-ale na pół z koleżanką...i luty, marzec odrobinę wina...teraz na nie nie mam ochoty...za to wczoraj kupiłam sobie fantę:);-)

Mam straszną ochotę na malibu z colą lub z mleczkiem kokosowym....mój mąż sobie czasem wieczorkiem robi właśnie takiego drineczka a ja patrze i wącham...hehehhehehe:laugh2::-(:laugh2:

A teraz coś o rożku...a więc ja używałam, czy w szpitalu czy w domu, w nocy zawinęłam dziecko i do cyca bo wygodnie-potem można na nim dziecko połozyć lub jak ktoś wspomniał użyć jako kołderki-kocyka:tak:
drogi nie jest bo ok 15-20 zł a przydatny-dla mnie.

Zeberrko przepraszam w takim razie pomyliło mi się coś..że pisałaś o słodyczowej abstynencji:);-)

A ja będę karmiła dziecko-nie wiem chciałabym z 6 mcy-nie dłużej i nie krócej, Olę karmiłam 3 miechy...było to dla mnie męczące...wolałam zagrzać butlę z modyfikowanym tak czy siak dziś jest zdrowa-rzadko choruje mimo że krótko ją karmiłam.To jest indywidualna sprawa każdej kobietki ile będzie karmić i czy w ogóle ma taki zamiar-tu nikt nikogo za to nie powinien potępiać.

dobra idę dalej działać-jak widać nie mogę was tak opuścić bo za bardzo tęsknie;-)
 
A ja mam dziś wieczorem imprezę firmową męża i właśnie się zastanawiam, czy wytrzymam na niej na obcasach - nie mam płaskich czarnych butów, a do jedynej eleganckiej sukienki, w którą się mieszczę, małej czarnej, nie założę przecież kremowych. W teatrze będę siedziała, na wręczaniu nagród też, więc OK, ale później ma być taka typowa impreza i tu już może być kłopot. Tak się na kobiecie mści miłość do wysokich obcasów :-):-).
 
jesli chodzi o karmienie....

karmilam Krzysia 2 lata
pierwsze 18 miesiecy b czesto,kolejne pol roku juz tylko w nocy i tez bardzo rzadko, nie zaluje i nie wstydze sie tego

mimo iz wprowadzalam od 6 miesiaca sloiczki,on nawet nie patrzyl w ich strone......ale po 14 miesiacach karmienia to byla juz taka przytulanka i popitka dla niego

teraz nawet nie pamieta....a to bylo tyle wyrzeczen

teraz zamierzam karmic do roku...a jak bedzie zobaczymy!!!
 
To jest indywidualna sprawa każdej kobietki ile będzie karmić i czy w ogóle ma taki zamiar-tu nikt nikogo za to nie powinien potępiać.
Zgadzam się w 100%. Presja otoczenia jest duza, ale przecież nikt niczego nie może nikomu narzucać. Ja bardzo bym chciała karmić do 6 miesiąca, trochę jednak sie martwię, czy to będzie mozliwe, bo ani moja babcia, ani mama, a teraz siostra nie miały pokarmu i niestety pozostła im tylko butelka. Wiem, że to niczego nie przesądza i wcale nie musi być tak w moim przypadku, ale jednak martwię się czy to aby nie sprawa dziedziczna :baffled:

Alkmenko, zabraniam ci czytać te wszystkie straszne rzeczy w necie!!! W twoim przypadku wcale tak nie będzie i tego sie trzymamy. Jeśli tylko masz jakieś obawy, to dzwoń do lekarza i pytaj. Na pewno cię uspokoi. A ja mooocno trzymam kciuki za ciebie !!!
 
reklama
Ewo to ja Cię podziwiam za wytrwałość i cierpliwość... teraz patrzę juz na to z perspektywy czasu i sama nie wiem czy jakby Julka chciała to bym jej nie karmiła nadal... chociaz nie powiem cycuś jest bardzo wygodny a szczególnie doceniłam go na wakacjach nad morzem nie miałam "obowiązku" wracania do domu na karmikenie tylko cyca na plazy i już... a słoiczki czy soczki ze sobą, a z mlekiem modyfikowanym byłoby gorzej.... no ale po wakacjach Julka porzuciła cyca :tak:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry