Nie odzywam się, bo totalny sajgon u nas. W piątek cały dzień byli stolarze, montowali futrynę drzwi przesuwnych i wymieniali opaski pozostałych drzwi. Poprzednie nie pasowały do listw przypodłogowych. Przywieźli super szafkę na buty i półkę-domek, którą zaprojektowałam dla chłopców. A wczoraj cały dzień był pan, który odmalował 1 pokój i korytarzyk przy łazience. Dzisiaj sprzątanie. Został do odmalowania pokój chłopców i salon z aneksem i przedpokojem. Tego ostatniego to się total boję, ale to jeszcze czas. A no i jeszcze pomalowanie drzwi, 2 parapetów i kredensu, ale to już ja będę robić, w poniedziałek jadę po farby. Wszystko powoli, ale do przodu.
Myślę, że w tym tygodniu wreszcie wyciągnę małe ciuszki, ale nie wiem, czy już zacznę prać.
Mój mąż raczej nie ma czasu na takie roboty domowe, bardzo dużo pracy wymagają nasze działalności. On też trochę taki domowy nierób jest i to oczywiście przez teściową. Zakupy robi i gotuje. Ale i tak jest już 100x lepiej niż na początku. Mój brat jest zupełnie inny, sam sprząta, pierze itp. i wyniósł to z domu. Moi synowie też tacy raczej będą, bo angażuję ich we wszystko i pomagam, ale nie wyręczam. Oby

)
Kati bardzo Ci współczuję, cieszę się, że z dzidzią wszystko ok i trzymam kciuki za Twoje dobre samopoczucie.
A mnie ciągle męczy zgaga i przez to mało jem
A to wspomniany domek
