Może nie identycznie ale mój mąż ma baaardzo podobnie i ja sporo już od niego tego przejęłam
Może też moje podejście wynika z wcześniejszych doświadczeń. Może nie macierzyńskich, ale jednak już przeszłam tyle sytuacji gdy słuchałam "teraz to mi się skończy" "teraz zobaczę co to znaczy jak jest ciężko" "trzeba się pożegnać z xx rzeczami" "teraz już mi się nie uda tak wszystkiego łączyć" że.. od pewnego czasu wiem że ja się rządzę innymi prawami bo na żadnym z tych etapów nie stało się to, co tak strasznie miałam zapowiadane. Owszem, miałam okresy przejściowe że kilka tygodni trudno mi było wszystko pogodzić po swojemu ale ostatecznie zawsze lądowałam na swoim

więc z dzieckiem mam to samo nastawienie. Tym bardziej że mam koleżanki będące wzorem dla mnie, że owszem, da się wszystko co się chce ostatecznie

pewnie w którymś momencie coś lub ktoś mnie usadzi ale... Czekam

na razie nikomu i niczemu się nie udało a okazji było hoho