A ja jestem wkur....
Pisalyscie o mężach i ich paranojach przy seksie. I naprawde starałam sie to zrozumiec, ale do Ch.... jestesmy dorośli, wszyscy uczyliśmy sie biologii i co? I nagle kiedy dzis było miło i fajnie, to w kluczowym momencie moj maz odpada, bo - cytuje - "boi sie ze cos tam uszkodzi"... i cały czar prysł.
Ja rozumiem, ze dla nich biekomfortowy jest nawet nie brzuch, a to, ze moze sie poruszyć. Ale
Serio-oni sie mogą jakos odsunąć. My nie. My to czujemy cały czas, a jakos mozemy normalnie zyc.
Jestem sfrustrowana, bo praktycznie przez cała ciaze nic nie było, bo wiecznie miałam infekcje, a jak juz mi przechodziły
To wizytę kontrolna miałam tak pozno, ze bałam sie, ze znowu złapie infekcje i przechodzę z nia dwa czy 3 tyg nieleczona, a wiadomo, ze to ryzyko.
A teraz jak infekcji sie pozbyłam, to mam duży brzuch, ktory stanowi przeszkodę, bo niestety nawet pozycja w ktorej go nie widac nie pomaga mężowi, bo on wie, ze tam jest dziecko..
Spoko. Przywyknę do mysli, ze z seksu nici do kinca zycia. No potem ja nie bede chciała, bo najpierw bede sie bała, a potem ja nie bede akceptować swojego brzucha i obwisłych cycków jak u dojnej krowy. A do tego dziecko bedzie non stop absorbować i nie bedzie siły i ochoty. Zajebiscie.
Nawet tłumaczenie, ze kazdy lekarz na końcówce zaleca.... nic, zero. Nie i juz.
Mam juz dosc. Wiem-brzmi strasznie i jest spowodowane frustracja i hormonami, ale mam szczerze dosx całej tej ciazy, brzucha i chce mi sie plakac.
Pewnie przejdzie jK juz zobacze maleństwo. Ale poki co chyba bardziej mysle o sobie niz o nim. Moze dlatego, ze to był
Moj sposob na odsunięcie złych mysli związanych z wymiarami, jakie mi podawali. Wolałam sie martwić o np rozstępy niz o to, ze ma za duża głowę, bo same wiecie jK było - wynajdywałam milion chorób. Wujek Google mi podpowiadał coraz to gorsze scenariusze. Wiec chcąc przestac sie nakręcać przestawiłam sie na to, bo niestety myślenie "Brdzie ok" przychodziło mi z trudem...
Musiałam sie wyżalić. Najgorsze, ze wiem, ze to hormony i strach przed porodem. Bo jutro mam termin, a u mnie dalej nic...
Jutro ide do szpitala na ktg, na ktorym pewnie znowu nic nie wyjdzie. Takze Emol zazdrosCze Ci, ze wiesz z grubsza co i jak
Przez cała ciaze nie narzekałam na żadne dolegliwości fizyczne ani psychiczne, wiec na sam koniec mnie dopadło hardkorowo... dlatego pozwoliłam sobie Wam sie wyżalić. Ale nie oceniajcie tylko podzielcie to prosze przez 5, bo poza hormonami dochodzi frustracja po dzisiejszym wyżej opisanym zdarzeniu...
Wysłane z iPhone za pomocą Forum BabyBoom