Hej. Jestem załamana. W czwartek miałam wizytę, wszystko super. Wczoraj byłam z mężem na zakupach. Po 2 godzinach weszłam drugi raz do toalety. I co? I miałam dużo czerwonej, żywej krwi. Dzwonię do gina. Mówi że mnie przyjmnie za godzinkę, więc szybko pojechaliśmy do domu, umylam się ogarnęłam w miarę możliwości i pojechaliśmy. Lekarz mi zmierzył ciśnienie oczywiscie wysokie. Potem zaprosił na fotel. Zobaczyłam bijące serduszko, uspokoiłam się . Byłam szczęśliwa a zarazem przerażona. Lekarz powiedział, że z dzieckiem jest wszystko w porządku. Mam małego krwiaka, więc być może od tego krwawie. Dostałam tym razem luteine pod język 2 razy dziennie i dupka 4 razy dziennie. Lekarz powiedział że mogę mieć jeszcze krwawienia, plamienia i żeby za wczasu się nie martwi. Wróciliśmy do domu. I znowu miałam krew- mniej. Cały czas od wczoraj się utrzymuje ta krew na szczęście jest jej mniej. Jest tylko w środku ze śluzem i nie jest już tak czerwona jak wczoraj. Boję się, martwię o moje dziecko.

W czwartek tylko na usg idę. Miała któraś podobną sytuację? Musi być dobrze.