reklama

Lipcowe mamy 2019

Ale wiecie że w aptece pracują nie tylko mgr farmacji? A nawet oni wiedzę o ciąży czy karmieniu mają nikłą jeśli się nie doszkola niestety... Część lekarzy też. Najczęściej jest hasło "niestety nic pani nie mogę dac, proszę przyjść po ciąży, po odstawieniu"... :crazy::sad:

Na szczęście nie wszyscy :tak:
 
reklama
Cześć dziewczyny! Dawno mnie nie było z rożnych powodów, ale to nie ważne. Chciałam sie przywitać i chyba pożegnać. Miałam wizytę o 17. Dzisiaj mam 10+1. Podczas usg lekarz nie widział bijącego serca. Przez chwile było coś pukającego widać ale to nie w tym miejscu gdzie powinno bić serce. W gabinecie sie trzymałam ale jak wyszlam to ryk ryk i ryk. I tak do tej pory. Dostałam skierowanie do kliniki na polnej w Poznaniu i tam jutro jadę na usg. Potwierdzić i z wynikami mam jechać do szpitala gdzie ma jutro dyżur moj lekarza prowadzący. Jestem załamana na maxa. :(:(:( Dziewczyny czy którejś sie takie coś kiedyś przytrafiło? Nie moge sobie poradzić z myślą że moje maleństwo nie żyje.
 
Dodam jeszcze że podczas usg dzidzia sie nie ruszała ani razu. I miała 28mm czyli wielkość w normie na ten tydzien. To mnie zastanawia czemu tak. Moze obumarło nie dawno. :(
 
Natka ja poroniłam trzy ciąże. Ostatnią w 11tc serce najpierw biło 110bmp, potem coraz wolniej, aż przestało:( miałam wykonany zabieg. Jeśli zły scenariusz się potwierdzi, to może zajrzyj na stronę poronienie.pl, mi to dużo pomogło, chociaż i tak było mi bardzo ciężko. Współczuję:(
 
Cześć dziewczyny! Dawno mnie nie było z rożnych powodów, ale to nie ważne. Chciałam sie przywitać i chyba pożegnać. Miałam wizytę o 17. Dzisiaj mam 10+1. Podczas usg lekarz nie widział bijącego serca. Przez chwile było coś pukającego widać ale to nie w tym miejscu gdzie powinno bić serce. W gabinecie sie trzymałam ale jak wyszlam to ryk ryk i ryk. I tak do tej pory. Dostałam skierowanie do kliniki na polnej w Poznaniu i tam jutro jadę na usg. Potwierdzić i z wynikami mam jechać do szpitala gdzie ma jutro dyżur moj lekarza prowadzący. Jestem załamana na maxa. :(:(:( Dziewczyny czy którejś sie takie coś kiedyś przytrafiło? Nie moge sobie poradzić z myślą że moje maleństwo nie żyje.
Ach :(:(tak strasznie mi przykro może jednak jutro coś się wyjaśni i będzie jeszcze dobrze
Bardzo Ci współczuję
 
Aguu u mnie to była infekcja:( w badania hist-pat wyszły tkanki zmienione zapalnie. A tak naprawdę to może być wszystko,na ogół jakieś problemy genetyczne.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry