Cześć dziewczyny! Dawno mnie nie było z rożnych powodów, ale to nie ważne. Chciałam sie przywitać i chyba pożegnać. Miałam wizytę o 17. Dzisiaj mam 10+1. Podczas usg lekarz nie widział bijącego serca. Przez chwile było coś pukającego widać ale to nie w tym miejscu gdzie powinno bić serce. W gabinecie sie trzymałam ale jak wyszlam to ryk ryk i ryk. I tak do tej pory. Dostałam skierowanie do kliniki na polnej w Poznaniu i tam jutro jadę na usg. Potwierdzić i z wynikami mam jechać do szpitala gdzie ma jutro dyżur moj lekarza prowadzący. Jestem załamana na maxa.



Dziewczyny czy którejś sie takie coś kiedyś przytrafiło? Nie moge sobie poradzić z myślą że moje maleństwo nie żyje.