Ja prdleee Suri jaki mnie śmiech opętał... Hehehe masakra. To wszystko z nerwow. Jak czytam o Twoim samopoczuciu po porodzie, to wracam myślami do tego co ja miałam przed. Bez mojej zgody, znajoma pojebana położna wywoływała mi przez 3 dni poród tzw. Gwałtem. Czyli razem ze swoim kolegom lekarze zasadzali mi rękę po łokieć i czekali na akcje porodowa. Ból był taki ze oprócz skręcania się na łóżku, potoku łez które same mi napływały zmuszałam się do przetrzymania tego, bo MYSLALM ze tak będzie lepiej. Później się okazało ze ta piz.a robiła tak bo wziela kasę za poród a miała zaplanowany urlop i chciała przyspieszyć wszystko na sile. Po 3 dniach wypisałam się na zadanie. Wyglądam jak zwłoki. I tak się czułam fizycznie i psychicznie. Wróciłam w nocy bo mi wody odeszły ale trafiłam na inna zmianę i dali mi oksytocynę, od odejścia wód i regularnych skurczy minęła doba zanim zobaczyłam córkę. Fakt ze jak już ja urodziłam, co było dramatem bo milam bole krzyżowe, porwało mi się łożysko wiec byłam łyżeczkowana, nacinali mnie ale i tak peklam dalej wiec więcej było do szycia- zeszłam sama z łóżka porodowego i odrazu zajęłam się dzieckiem. Ale to co przeżyłam przez te 4 doby nie zapomnę nigdy. Tak naprawdę dopiero teraz po 5 latach zaczęłam myśleć o drugim dziecku, bo ten horror miałam cały czas przed oczami....
A po porodzie tez rewelacji nie było, dostałam najgorsze łóżko jakie było, nie można było nawet oparcia podnieść. No poziomy, zdezelowany materac , cienki jak karimata. Przez te wszystkie „zabiegi” i długi poród miałam długo problemy z nietrzymaniem moczu. Jak jesrem przeziębiona i dużo kaszle to czasem mi się zdarzy popuścić. Nie wyobrażam sobie mieć gorszy poród SN, wiec następny pewnie byłby lepszy, ale przez moje skrzywienie psychiczne, po tym co mi te skurczybyki zrobili, w grę wchodzi tylko cc