reklama

Lipcówki 2012

reklama
Hejka,
Tak,zuza, na bb musi byc czas, choc odkad wrocilam do pracy to malo tego czasu sie zrobilo bardzo, ale tak jak mowie na bb bede na pewno:-)
U nas lepiej, Zosiak wyzdrowial, skonczyla juz brac antybiotyk i wreszcie powrocil apetyt, ja obsesyjnie latam za nia z jedzeniem, ale chce zeby nadrobila straty. Profilaktycznie bierze furagin no i musimy isc do nefrologa.

Koncze urzadzac pokoik ZOsi na pewno wrzuce zdjecia, bo mam u was zaleglosci.
Zpraca ok, tesknie do malej, ale z drugiej strony po raz pierwszy od dawna mam tez inne mysli, inne tematy do rozmow i tak jest chyba jednak dla mnie dobrze, bo wczesniej to tylko dziecko i dziecko... Mimo wszystko na pewno to jeszcze potrwa zanim ta sytuacja sie ustabilizuje, bo na razie to baaaardzo za nia tesknie w pracy.
kemyt, trzymam kciuki, zeby to byl tylko katar u chlopakow i na pewno tak bedzie.

WLasnie, ciekawe co u kasicy i u koliberrr
 
Ostatnia edycja:
kemyt, faktycznie to niesamowite widzieć u dziecka takie zaciekawienie konkretną rzeczą. Dlatego wspomniałam Ci o tej książce, bo ona nie dość, że ma piękne zdjęcia to super opisuje zwierzęta, jest wiele ciekawostek. A samych zwierząt jest ogrom, od safari po zwierzęta domowe. U nas to zdecydowany numer jeden, zabawki leżą w koncie. Mała chodzi z moją mamą też do biblioteki i się śmieję, że chyba już czas założyć jej własną kartę:-D filmy przyrodnicze też już ogląda, aż piszczy z radości jak są znane jej zwierzaki. Ciekawa jestem czy już jej zostanie takie zainteresowanie, Miki niezmiennie kocha zwierzaki, więc u nas pewnie też będą one na topie przez najbliższe lata.
Tak więc muszę sobie wybić z głowy motyw wróżki w Emilkowym pokoju, muszę szukać lwa, konia, albo niedźwiedzia:-D

A jak chłopaki? Katar minął? A powiedz, Tymuś by Ci nie wysmarkał noska? Bo Emilkę uczę i czasem jej się uda ładnie wyczyścić nosek. Nie uzywam fridy bo też bardzo jej nie lubi.
zońka, no ja czekam na foty z niecierpliwością:tak: w końcu wzięliście te mebelki z ikei?

zuzaduza, na szczęscie w standardzie deweloperskim mamy ściany już zagruntowane i dwukrotnie pomalowane na biało. Dodatkowo parapety, okna, drzwi wejściowe. Malować chcemy sami, po co komuś płacić za malowanie. Panele niech kładzie sklep w ktorym kupimy bo wtedy dają na nie gwarancje, to samo z drzwiami. Tego ziomka chcę głównie do łazienki bo tam będzie trzeba trochę pokombinować. Jak się z nim spotkaliśmy po raz pierwszy to zaprosił nas do domu, który właśnie wykańczali. Widzieliśmy sprzęt na jakim pracuje, jak kładzie płytki. Na sufitach im robił takie zawijasy koło zyrandoli, ładne, ale drogie - mówił, że ok 800zł to kosztuje. Co do płytek to powiedział, że nawet 100zł za metr czasem biorą, że to zalezy od płytek od trudności położenia itp. Mam nadzieję, że szczena mi nie opadnie jak zrobi kosztorys:-D
 
Zonka też czekam na foty ,fajnie ze odżyłas i ze mała zdrowa.
Paprotna o to jak takie równe ściany będziecie mieli to super,pewnie ze samemu lepiej pomalować.
WIktorek po kąpieli wydmu****e nosek i czasem jak mu coś przeszkadza to też.nie wiem jak by było przy katarku ,ale obym jak najdłużej nie wiedziała.
Wiktor na traktor mówi tor.na widzisz mówi idzisz ,mówi am.dzisiaj rano na widok 2 sniadanka powiedział mama am,później przy dziadkach przy obiedzie jak mu szykowalam to powtórzyl .na gorące czy ogień mówi si.ciocia mu kiedyś pokazała ze to co pije jest si i od tamtej pory jak tylko widzi coś gorącego,czy dzbanuszek na herbatę,ogień na obrazach i żywo ciągle jest si.
Pokazuje rączką jak robi kopara jak kopie,dłonią robi łyżkę i rusza w przód i tył.
Dzisiaj mówię do małego ze to na obrazku to zając ,a Kuba ma takiego królika a Wiktor patrzy do okna czy widać królika Kuby.w szoku byłam.albo wziął swoją skarpetke i niósł w raczce i wspinał się po schodach,będąc na górze zszedł do połowy i znowu na górę ja mówię i co skarpetke już zgubiles ,mały popatrzył na dol do góry,zobaczył gdzie jest i poszedł po nią i mi dał też byłam w szoku.już tyle z naszego języka rozumie i pamięta,wie który to Macius ,Kuba,Max,Maja,Oliwka .ostatnio Kuba wita sie z Witkiem daje czesc,przebija 5,żółwika i mówi Wiktor jeszcze beczka,pokazał beczkę i teraz mówi każdemu żeby kazali Wiktorkowi zrobić beczkę bo on go tego nauczył.to tak z ostatnich osiągnięć.
 
Dziewczyny ja tylko na chwilę. Później napiszę więcej. U nas chorobowo - Tymek.

Mikołaj z uśmiechem poszedł do przedszkola. J jego zawoził. Nie zdążył się z nim pożegnać. Rzucił mpa tato i pleciał z Panią do dzieci. Dzisiaj jego wcześniej odbieram przed leżakowaniem, czyli po 12.

Teraz nie mogę znaleźć sobie miejsca. Idę pobawić się z Tymusiem.

Buziaki :)


paprotna jeżeli chodzi o wydmuchanie nosa to on sobie z tym nie radzi. Nieraz uda się jemu wydmuchać. Lecz to musi być porządnie. Tak czy siak wszystko jemu schodzi na dół. Ten katar na starcie jest bardzo intensywny, przezroczysty. Nawet frida słabo działa. Jak by jemu nic nie było z tego kataru to bym tak się nie bała. Opisałam cały przebieg na chorobowym. Powiem Ci, że tak dobrze to Mikołaj dopiera teraz wydmucha sobie nos.

E to wy macie tzw. biały montaż. No to rewelka. To cały syf Wam odchodzi. Niestety robocizna za łazienke trochę idzie po kieszeni.
Ja w pokoju tez robię motyw ze zwierzętami. Kiedyś pokazywałąm Wam linki. Właśnie chyba najwyższa pora zamówić.
I co zarejestrowałaś się w Pupie?
zońka miło słyszeć, że z Zosią wszystko w prządku. Zyczę Ci aby jej problemy szybko się skończyły. Bardzo dobrze Cię rozumiem. Ja co prawdy mam inne problemy zdrowotne z dziećmi ale wiem co przechodzisz.
Czekamu na efekt końcowy Zosinego pokiku.

U nas pierwsze koty za płoty jeżeli chodzi o przedszkole Mikołaja. Jak przyszłam to zaczął płakać bo dzieci szykowały się do spania. On nie chciał. Jutro też go odbiorę wcześniej. Z drugiej strony wiem, że nie mogę tego odwlekać w nieskończoność i w końcu nastąpi ten czas, ze zostanie na leżakowaniu.
Jak przyszliśmy do przedszkola Tymuś, gdy zobaczył Mikusia to zaczął brawo bić. Kurcze chyba jemu brakuje braciszka. Oczywiście taki obrazki mnie mega wzruszają.
Buziaki
 
Ostatnia edycja:
hello

kemyt, jak tam Mikołaj w przedszkolu ? Troszkę się uśmiałam, jak przeczytałam, że Mikuś w ogóle nie przeżywał tego pójścia do przedszkola, a już na pewno nie tak jak mama :-D ale wyobrażam sobie, że to jednak ciężkie przeżycie, tylko w zasadzie powinnaś byś zadowolona, że taki odważny i samodzielny. Wielu rodziców przeżywa koszmar przedszkolny, straszne histerie itp.Niestety dzieci tak szybko rosną.

paprotna, sama chyba się skuszę na tą książkę o zwierzętach :-)

zuzaduza, Wiktorek to chyba szybko będzie mówił, Bartuś wprost przeciwnie. Sporo rozumie, ale mówić za bardzo nie chce, chyba że w swoim języku :) ale ja już jestem przyzwyczajona, że on wszytko robi później.

u nas w zasadzie nic nowego. Bartuś ćwiczy chodzenie, chociaż chyba jakoś tak sztywno chodzi, może wybierzemy się za miesiąc czy dwa do ortopedy, może to tylko takie początki. Noce nadal takie sobie. Histerie i złoszczenie się mamy codziennie.
 
optymistic później to wszystko robi Tymek. On jeszcze samodzielnie nie stawia kroczków. Gadać to i owszem gada ale bardzo dużo po swojemu. Wiesz ostatnio zaczął tańczyć. Jak tak stoi i rusza bioderkami to zawsze przypomina mi się Twój Bartuś :tak: Zawsze pisałaś, że chętny jest do tańców. Tymcio najchętniej podchodzi do krzesłka uczydełka, włacza muzyczke i zaczyna swoje wywijasy.
Jak tak pieszesz, że Bartuś daje Ci popalić to aż sie wierzyć nie chce. Na zdjęcia taki aniołek :-)
Mikołaj pierwszy dzień to jak pisałam leciał na skrzydłach. Nie wiedział co go czeka :-) Teraz od dwóch dni rano płacze, że nie musi iść do przedszkola, że chce zostać w domu z mamusią i Tymciem. Płacz trwa 5 minut a ja w tym momencie najchętniej powiedziałabym dobrze dziecko zostań w domu. Oczywiście tego nie zrobię. Wczoraj został na leżakowaniu. Nie spał, leżał spokojnie. dzisiaj zostanie już do końca. Na początku miałą zamiar przez cały tydzień zabierać jego przed leżakowaniem. Mąż uwazał, ze to głupi pomysł. Mówił aby zostawał dłużej. W końcu przyznałąm jemu racje. Jak pomyślałam, że rzeczywiscie przyzwyczai, się iż mama przychodzi po niego przed drzemką to później będą większe cyrki. stwierdziłąm, ze też nie będę jego zabierać bezpośrednio po, bo będzie na mnie czekał. Ech no mówię wam w3szystko to takie trudne. Moze ktoś uważa, że źle robimy. Sama nie wiem. Uwazam, że to będzie najlepsze rozwiązanie.

Trochę durna jestem. Bo powinnam na zakupy chodzić sama z Tymkiem. Od razu lżej. Jedno dziecko w wózku. Nie ma drugiego latającego miedzy regałami. Człowiek może w prawie spkoju kupić co zamierzał a nie, wychodzi ze sklepu i stwierdza, ze połowę rzeczy zapomniał kupić, bo skupiło się nad biegającym dzieckiem. A Mikołaj tak bardzo lubi chodzić na zakupy i nie chcę jemu tego odbierać. Takze dale chodzimy we troje. Muszę przestawić swoje myślenie. Koleżanka zadzwoniła abyśmy poszły z dziećmi do kawiarni, takiej gdzie dzieci aię bawią a mamy piją kawke. Oczywiscie wtedy Miki byłby w przedszkolu. Powiedziałam, że nie mogę w tym tygodniu. Straszne to jest. Musze sama jakoś dać sobie z tym radę.
Ostatnio najlepsze Tymka zajęcie tj. latanie po mieszkaniu trzymając się jeździka. Jeny jaką on ma radość. Najlepiej jak sie powie Tymuś pięknie, brawo. On wtedy śmieje się w głos. Mama dalej nie mówi. Nie liecze tego gdy chce bardzo piersi. Jak mąż wraca z pracy to krzyczy tata. Gdzie ta sprawiedliwość. Mówie Tymciu skup się mama a nie tata. Tymcio tata!

Byłam dzisiaj na szczepieniu Tymciem. Jakie było moje zaskoczenie kiedy pielęgniarka powiedziała, ze to jest bezpłatne :-) Oczywiście ja prózna matka stwierdziłąm, że na co wydam kase...? Ciuchy :tak: Mam już parę upatrzonych w nexcie.

kolibber
moze uczy sie do poprawki?

Czuć jesień. Trochę mi przykro, że lato się kończy a ja odnoszę wrażenie jakbym nie zdążyła się nim nacieszyć. Dodam, ze tak co roku mam :tak:
papapa
 
Ostatnia edycja:
Kemyt, myślę, że Twój mąż ma rację, odnośnie Mikiego. Przyzwyczai się, że go wcześniej odbierasz i jak raz nie będziesz mogła to na pewno będzie to przeżywał. Myślę, że po kilku tygodniach wszystko się unormuje. Chociaż pewnie serce by mi pękało jakby dziecko rano płakało, że nie chce isć. Ojj ja to ciężko będę przeżywać pójście Bartusia do przedszkola, dobrze, zę to temat odległy.
Bartuś mówił tylko mama, ale już od dwóch tygodni woła też tata, więc tatuś chodzi dumny jak paw. :-D
Co do charakteru Bartusia, to ja zawsze jak widziałam takie dzieciaki, to mówiłam, żeby tylko mnie się taki łobuz nie trafił, i mam wielkiego łobuza. Do tego wszystkiego on ewidentnie robi to wszystko z premedytacją. Dzisiaj powoli skradał się do szafki z przyprawami, której nigdy mu nie pozwalalam otwierać, patrzył czy ja patrze i powoli ją otwierał, jak powiedziałam, ze nie wolno i zamknęłam, zaczął w nią uderzać z całej siły, potem kłaść się na podłodze i wielki wrzask. Sąsiedzi to już pewnie myślą, że ja maltretuję dziecko :( Jak je, patrzy na mnie, robi diabelski uśmieszek i zrzuca miseczkę ze stollika albo wyrzuca jedzenie które ma w rączce za siebie. Czasami mnie to wszystko śmieszy a czasami płakać mi się chce :(
 
Wiecie dzisiaj całą drogę powrotną Mikołaj śpiewał piosekę, którą nauczył się w przedszkolu :-) Za bardzo nie mogę od niego wyciągnąć co robił w ciągu dnia. Jak się pytam, jak było - fajnie. Jaką zupe jadłeś dobrą lub żółtą. Mam nadzieje, że się rozkręci. Jestem rządna wiedzy co robi w przedszkolu.
optymistic hehe wiem o czym piszesz, te nasze dzieciaki przebiegłe są. Wiedzą, że im nie wolno ale co tam z podstępnym uśmieszkiem robią swoje.
Napisze Ci tylko, że czas leci szybko, bardzo szybko. I nasze rocxniaczki niebawem pójdą do przedszkola. A stres jest nieunikniony. Zresztą co by z nas byli rodzice jakbyśmy się nie martwili.
Buziaki
 
reklama
Optimistic lobuziak mały z Bartusia ,ja miseczki z jedzeniem nie stawiam na blacie krzesełka,miałabym masę prania i sprzątania dodatkowo i nic nie zjedzone .daje małemu w raczke wszystko co nie pływa.
Z mówieniem to fakt że ciągle zaskakuje,na M jak się cieszy że go widzi mówi tataś.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry