Hej hej hej cioteczki kloteczki :-) Jestem i ja
optymisticTwoje wywołanie podziałało

W końcu się wysypiasz.
Jak teściu? Ociepliły się stosunki
Paprotna mamy puky, tego czerwonego z żóltymi kołami. Kupiliśmy na zajączka. Póki co szału nie ma :-( Trochę pojeździ i leci do innych zabawek. Może to jest przez to, że na ogrodzie mamy sporo innych rzeczy i to jego rozprasza. Zobaczę jak to będzie na spacerach. Nie tracę nadziei

. Mam nadzieje, że zaskoczy. Dla mnie ten rowerek jest super. Idealny dla dwulatka. Mikołaj w ubiegłym roku jeżdził na drewnianym. Tamten też jest fajny ale cięższy.
Mój Mikołaj tez miał okres, że na placu zabaw uderzył jakieś dziecko. Wyglądało to tak, ze podchhodził z uśmiechem do drugiego dziecka i jego uderzył. Nigdy nie bił nas tylko właśnie rówieśników. Tłumaczyliśmy jemu, że nie wolno bić, że to boli. Mi się wydaaje, że dziecko nie radzi sobie z okazywaniem uczuć, jest podekscytowane np. wyjsciem na plac zabaw, cieszy się widokiem innych dzieci i nie potrafi sobie z nadmiarem emocji poradzić. Nasze maluch dopiero uczą się zasad obowiązujących w życiu społecznym. Jeszcze wiele przed nimi
Tak to u nas wszystko w porządku. Raz lepiej raz gorzej jeżeli chodzi o zdrówko. Z Mikim teraz kursuje do laryngologa. Miał częste zap. ucha. Okazuje się że katar u niego zalega wysoko u nasady nosa. Wszystko blokuje...Także teraz walczymy z oczyszczaniem. Mamy leki i działamy. Tymuś jak to Tymuś ciągle jego zdrówko szwankuje. Po ostatnim marcowym pobycie w szpitalu miał raz krtań i dwa razy oskrzela. Aktualnie ma katar ale nic jemu nie schodzi niżej. Nie jestem przyzwyczajona do takiego stanu u Tymka, że katar może być ot tak sobie i nie schodzi na oskrzela albo krtań. Przez ten pobyt w szpitalu zmieniliśmy nasze plany urlopowe. Nie jedziemy za granice tylko w góry. Jednak w kraju człowiek będzie spokojniejszy i zawsze wie jak zareagować. Po drugie zmaina klimatu na górski lepiej im posłuży.
Ach tyle mnie nie było, że nie wiem co pisać.
Chłopcy z każdym tygodniem coraz lepiej sie dogadują. Nie mogę się nadziwić, że między małymi dziećmi moze być taka więź. Moze dlatego, że mam barata 10 lat młodszego i u mnie tego nie było. Rano jak Mik idzie do przedszkola to Tymek płacze. 5 min, uspokajania. .....ale jaka jest radość jak idziemy po Mikunia. Oni śmieją się w głos, przytulają, daja buziaki. Widok bezcenny... Jak Mikołaj pierwszy się budzi to nie da spokoju Tymkowi i jego budzi. W drugą stronę jest tak samo. Charakterki mają zupełnie inne. Miki ma teraz etap, że nie lubi sam siedzieć w pokoju Tymek z kolei olewa wszystkich i idzie do pokoju np. układa puzzle. Teraz jest fajnie bo bardzo duzo czasu spędzają na ogrodzie. Super a ja nie muszę chodzić na spacery. Wszystko widzę co robią. Obok mieszkają dziewczynki w wieku 3 i 4 oraz 2,5 letni chłopczyk. Także mają się z kim bawić. A ze rodziców tez mają fajnych to znajomść sąsiedzka powstała. I już jak znalazł jest ktos do zaopiekowania sie kwiatkami podaczas naszej nieobecnośći. Tymek jest taki, że jak kogoś nie zna to na starcie mierzy, przy czym marszczy czoło. Wygląda komicznie. Jest bardziej odważny od Mikołaja. Np. w bawialni to Miki był bardziej zachowawczy a on nie patrzy czy wysoko leci do przodu.
Mikołaj przy Tymku to taki dorosły, taki chłopczyk.
Oczywiście kłótnie są! Uparci obydwoje. Tymek bardziej. Nie raz szkoda mi Mikusia, że częściej jemu ustępuje.
Jednym słowem moje chłopaki nie dały nam tak w kość bo znowu odrodził się temat na trzecie dziecko ;-)
W piątek jadę do rodziców na 10 dni. W międzyczasie odwiedzę teściów. Mąż wyjeżdza a ja nie chcę siedzieć sam w domu to wybywam z chłopcami.
kropeleczka ja też mieszkam na zadupiu. Droga do centrum to niezła wyprawa

W grudniu niedaleko powstała małpka. A tak to mam spory kawałek do sklepów.
Może to jest dobry moment na mobilizacje na zrobienie prawka. A samochód naprawdę ułatwia życie.