No to melduję się z kolejną relacją ze szkoły;-) Wczorajsze spotkanie zatarło wstrząsające wrażenia po filmie: położna omówiła go rzeczowo i fajnie, traumy nieco zniwelowała przypominając, ze generalnie my tego wszystkiego widzieć nie będziemy i że w trakcie porodu o tych widokach nie będziemy w ogóle pamiętać, a personel do nich raczej przywykł:-)
Do tego dodała trochę dobrych rad: najbardziej mi się podobała dłuższa przemowa, że poród, porządna opieka oraz odmowa pewnych zabiegow i informowanie na bieżąco o tym co się z nami dzieje należy nam się jak psu kasza, nikt nam łaski nie robi, że się nami w szpitalu zajmie i nie należy korumpować personelu, bo to jego praca a nie łaska, jaką nam wyświadczają: idealnie zbieżne z moimi poglądami, ale miło było usłyszeć z ust przedstawicielki służby zdrowia:-) Mówiła też, że nie jest zwolenniczką zzo przy porodzie, w sumie jej argumenty do mnei przemawiają.....zresztą we Wrocławiu i tak nie ma takiej możliwości, więc nieco mnie pocieszyła, tłumacząc, że bez znieczulenia też się da urodzić
Potem zaczęliśmy omawiać listę rzeczy, które trzeba wziąć do szpitala, niby to samo, co pisze w Internecie i innych źródłach, ale ciekawie omówione i wyjaśnione dlaczego takie, a nie inne rzeczy....mnie np. zaskoczyło to, że nie wolno używać kosmetyków kolorowych ani perfum - nie pomyślałabym sama o tym, a chodzi o to, żeby nie maskować swojego wyglądu i zapachu (pomijając normalne mycie rzecz jasna), bo są też ważnymi informacjami dla personelu medycznego - listy ciąg dalszy na następnych zajęciach, bo wczoraj nie starczyło czasu.
No a poza tym zaczęłyśmy ćwiczenia: tempo i forsowność jak Tai Chi dla emerytek, a mimo to dość się zmachałam;-) I w sumie dobrze, że zaczęłam ćwiczyć mimo warunkowego zezwolenia mojej lekarki, bo zorientowałam się jak fatalną mam kondycję, i jeśli nie wezmę się za siebie, to na porodówce nie będę w stanie nawet nóg porządnie rozłożyć

Najtrudniejsze było dla mnei oddychanie: od zawsze oddycham brzuchem i to się przydaje w pierwszej fazie porodu, natomiast w drugiej należy oddychać piersią i z tym mam spore problemy......ale dobrze wiedzieć na zapas, bo można poćwiczyć.
Generalnie, pomijając wstrząsający materiał wizualny, ze szkoły jestem bardzo zadowolona, bo summa summarum, porządkuje mi nabytą wiedzę teoretyczną, mimo wszystko nieco łagodzi strach no i mam nadzieję, że będzie mi dzięki niej łatwiej rodzić;-)