Hej dziewczynki, dla "przeterminowanych" mam jeszcze jedna "metode wywolawcza" chyba jeszcze nikt o niej nie pisal: CYNAMON podobno pomaga :-) a wiec na targ po jablka i za pieczenie sie bierzemy.... podobno kiedys jak sie rodzilo w domu, to czesto w tym czasie jakies babki szarlotki wypiekaly z cynamonem.... czary mary... ale moze cos w tym jest?
Tak piszecie o tych torbach i przyszlo mi cos do glowy... W szpitalu w Niemczech gdzie rodzilam nie wolno bylo uzywac zadnych swoich kosmetykow dla nowowrodkow. Do przemywania pupci za to byly takie jednorazowe serwetki, do moczenia w cieplej wodzie, zeby nic zimnego maluchom do ciala nie przykladac, no i tymi husteczkami dzieci sie wycieralo.
Teraz to nie wiem jak bedzie, ale chyba kupie kilka jak ja to mowie "szmatek wielorazowych" dostepnych tu wszedzie do wycierania pupy, bo ja tak nie znosze tych zimnych chusteczek.... brrr.... sama wyprobowalam jak to fajnie jest taka zimna wilgotna chusteczka sie wytrzec...

okropienstwo! Nie dziwie sie, ze maluchy tak placza przy przewijaniu, jak za kazdym razem maja wrazenie, ze im ktos lod do pupy przystawia...

Mojego Maxia tak mi bylo szkoda, ze kupilam taki elektryczny podgrzewacz do chusteczek jednorazowych, tutaj bardzo popularny, dla malej na komode tez juz taki mam:
Munchkin Warm Glow Wipe Warmer - babyearth.com nie wiem czy w PL mozna cos takiego dostac, ale jak dla mnie to rewelacja!!!
Ale do szpitala go nie wezme, bo i tak malo miejsca w torbie. Chyba polece jeszcze po te wilorazowe sciereczki.