mamabartka
...i Natalki :)
mamabartka.... dzieki
Fajnie że wróciłaś, też się zastanawiałam gdzie nam zniknęłaś:-(
Kurczę, jakoś tak mi się zniknęło w wirze obowiązków

Pracuję normalnie na dyżury po 12 godzin. Jak wypada dniówka teściowa przyjeżdża do Natusi na cały dzień. Mąż odwozi Bartusia do przedszkola, popołudniu go odbiera i zasuwa dalej do pracy a teściówka siedzi z obojgiem. Ja wracam o 19:30 wykończona po całym dniu biegania kąpię maluszka, butla i spanko. Potem Bartuś do kąpieli, kolacja i do łóżeczka a ja zanim ogarnę cały ten Sajgon padam o 24:00 do wyrka i koniec.
Jedyna rzecz która mnie cieszy po takim maratonie to uśmiech Kurcacka na mój widok :-):-):-) Nie ma nic piękniejszego.



Nocki są trochę lepsze pod tym względem że nie muszę angażować teściowej do opieki nad Natalką
Kąpię ją wtedy po 18:00 i mąż już ją karmi i kładzie spać a ja uciekam do pracy. W nocy sobie oboje świetnie radzą więc luzik;-) Najgorzej jest rano:-( Wracam ok. 7:30 , spac mi się chce jak diabli i jadę na kawkach dopóki mąż nie wróci z pracy. Jakoś nie umiem spać jak Natusia drzemie w ciągu dnia. Wiecznie mam 100 rzeczy do zrobienia w domu
no i około południa spacerek obowiązkowo musimy zaliczyć
Tak ogólnie to już trochę wpadam w ten rytm ale jest ciężko. Niema co
Ciągle w biegu. Aż mi szkoda Bartka bo w sumie to on chyba najbardziej na tym cierpi. Coraz mniej czasu mam dla niego
Jedynie jak Natusia pójdzie spać .
Echh, może w końcu zdołam jakoś to wszystko ogarnąć

Bardzo,bardzo mi Was brakowało i nie będę już znikała na tak długo bo z Wami zawsze raźniej i jakoś tak lżej

To samo jak coś chce, zero kompromisów - grzechotka ma być natychmiast, bo jak nie to bęcki
.