witam się poweekendowo.. miałam sie pokazac wczoraj, ale padłam! a od babci wróciłam dopiero po 19 (normalnie wracam przed poludniem), więc tym bardziej nie miałam na nic siły, a sie okazało, że u nas pod domem jeszcze na grila się zahaczyłam;-) a że 15było dla nas dodatkowe święto, bo babcia miala urodziny i imieniny, to przez 3dni gosci miała... a ja przynajmniej sobie od domu odpoczęłam...
szkoda tyklo ze w sobote Natala tak szalała, że głową walnęła w kant szafki

i sie dodatkowo zestresowałam, a wczesniej mnie D wkurzył nieziemsko, bo zamiast z nami siedziec (wkoncu przyjechal do mojej rodziny) to polazł piętro nizej do lokatorów babci i popijał z nimi piwo

a wczesniej mowil ze nic nie bedzie pil, wiec dobrze ze moja mam ne pila, bo nie bylo by jak jechal z Nati na pogotowie... którego i tak nie bylo tam gdziepojechalismy, ale na szczescie już wszystko dobrze z nią... tylko ja z D jestesmy na wojennej ścieżce
a teraz Szymonecki spi, Natka ogląda bajki, a ja nadrabiam te 3dni na BB:-)
beata świetnie ze sie dobrze bawilas i
wszystkiego najlepszego
fioletowa dobrze, że już jesteś:-)zdrówka i spokoju życzę;-)
slonce my chrzciny mamy jeszcze przed sobą, ale na szczescie sprzątanie "po" nie bedzie dla mnie takie straszne, bo pewnie i tak "impreze"zrobimy u tesciów, bo u nas za duże skosy z dachu(mieszkamy na poddaszu), więc ludzie by chyba na czworaka chodzili
